| JULIO IGLESIAS | RICKY MARTIN | CULTURE CLUB | DJ HAPPY VIBES | JOE DASSIN |

Płyty dnia od poniedziałku 17 sierpnia do piątku 21 sierpnia.
Słuchamy o godzinie 10:00, oraz 17:00.
Powtórki w nocnym maratonie płytowym, w niedzielę 23 sierpnia od godz. 2:00.

JULIO IGLESIAS – My Life (The Greatest Hits) (CD.1/2) (1998)

  • 1-1. To All The Girls I’ve Loved Before
  • 1-2. Moralito (La Gota Fria)
  • 1-3. All Of You
  • 1-4. Crazy
  • 1-5. My Love
  • 1-6. Can’t Help Falling In Love
  • 1-7. Vincent (Starry Starry Night)
  • 1-8. When I Need You
  • 1-9. Crazy In Love
  • 1-10. Fragile
  • 1-11. When You Tell Me That You Love Me
  • 1-12. Caruso
  • 1-13. Smoke Gets In Your Eyes
  • 1-14. Summer Wind
  • 1-15. Por El Amor De Una Mujer
  • 1-16. Moonlight Lady
  • 1-17. My Way (A Mi Manera)
  • 1-18. Me Va, Me Va

Poniedziałek 17.08.2026

Wydana w 1998 roku kompilacja „My Life” to ostateczne podsumowanie dorobku człowieka, który sprzedał na świecie ponad 300 milionów płyt. Pierwszy krążek (CD 1) z tego dwupłytowego wydawnictwa to arcydzieło muzycznego marketingu i fascynujący dowód na to, jak artysta z Europy Południowej zdołał podbić najbardziej hermetyczny rynek muzyczny świata – Stany Zjednoczone.

Lista utworów CD 1 skupia się przede wszystkim na anglojęzycznej karierze Iglesiasa, pokazując jego niezwykłą zdolność do adaptacji światowych klasyków.

Pierwsza połowa lat 80. to moment, w którym Julio przypuścił szturm na listy przebojów w USA. Zrobił to w genialny sposób – śpiewając z amerykańskimi ikonami. Płytę otwiera legendarny, przełamujący bariery gatunkowe duet z gwiazdą country Williem Nelsonem („To All The Girls I’ve Loved Before”). Chwilę później słyszymy iskrzące od chemii „All Of You” (z Dianą Ross), przebojowe „My Love” (ze Steviem Wonderem) oraz potężną balladę „When You Tell Me That You Love Me” (z Dolly Parton). Te utwory to definicja luksusowego popu dla dorosłych (Adult Contemporary).

Iglesias wziął na warsztat gigantyczne utwory innych artystów i przerobił je na swoją modłę. Słyszymy tu słynne „Crazy” (napisane przez Williego Nelsona dla Patsy Cline), poetyckie „Vincent” (Dona McLeana), „Fragile” (Stinga) czy operowe „Caruso” (Lucio Dalli). Julio nie ściga się z oryginałami na siłę głosu – on je „uwodzi”, śpiewając blisko mikrofonu.

Choć płyta jest zdominowana przez język angielski, na końcu krążka dostajemy potężną dawkę hiszpańskiego temperamentu. Klasyki takie jak radosne, porywające tłumy „Me Va, Me Va” czy dramatyczne „Por El Amor De Una Mujer” przypominają, skąd artysta wywodzi swój muzyczny rodowód.

Julio Iglesias urodził się 23 września 1943 roku w Madrycie, w Hiszpanii.

Fenomen Julio Iglesiasa wykracza daleko poza samą muzykę. To postać, wokół której zbudowano jeden z najsilniejszych wizerunków w historii popkultury – archetyp namiętnego, eleganckiego i tajemniczego latynoskiego kochanka (Latin Lover).

Niewielu wie, że Julio Iglesias nie planował kariery muzycznej. W młodości był obiecującym bramkarzem w młodzieżowych rezerwach Realu Madryt i studiował prawo. W 1963 roku uległ tragicznemu wypadkowi samochodowemu, który przykuł go do łóżka na prawie dwa lata. To właśnie w szpitalu, w ramach rehabilitacji dłoni, pielęgniarz podarował mu gitarę. Iglesias zaczął pisać piosenki, aby zabić czas i ból. Ta tragedia na zawsze odmieniła jego życie, dając światu jednego z największych wokalistów.

Z technicznego punktu widzenia Julio Iglesias nie jest wirtuozem wokalnym pokroju Toma Jonesa czy Freddiego Mercury’ego. Jego siła tkwi w barwie i interpretacji. Śpiewa ciepłym, lekko wibrującym i bardzo intymnym barytonem. Kiedy podbijał rynek anglojęzyczny, jego silny hiszpański akcent nie stał się przeszkodą – wręcz przeciwnie, amerykańscy producenci (tacy jak Albert Hammond czy Richard Perry) wykorzystali go jako atut, dodający mu egzotyki i romantyzmu.

Kompilacja „My Life” (CD 1) to muzyczny pomnik artysty, który przetarł szlaki dla całej późniejszej „latynoskiej eksplozji” z przełomu wieków (na czele której stanął zresztą jego własny syn, Enrique). To lśniący, perfekcyjnie wyprodukowany pop najwyższej klasy.

RICKY MARTIN – Greatest Hits (2011)

  • 1. Livin’ La Vida Loca
  • 2. María (Pablo Flores Spanglish Radio Edit)
  • 3. She Bangs (English Version)
  • 4. Shake Your Bon-Bon
  • 5. Nobody Wants To Be Lonely
  • 6. The Cup Of Life (La Copa De La Vida)
  • 7. La Bomba
  • 8. I Don’t Care
  • 9. Private Emotion
  • 10. She’s All I Ever Had
  • 11. Come To Me
  • 12. The Best Thing About Me Is You
  • 13. Music From „One Night Only” Video (Medley)
  • 13a. Spanish Eyes
  • 13b. Lola, Lola
  • 14. Loaded
  • 15. It’s Alright
  • 16. Pégate (MTV Unplugged Version)
  • 17. Más (Wally Bilingual Remix)

Wtorek 18.08.2026

Jeżeli wcześniej ustaliliśmy, że Julio Iglesias uchylił drzwi do globalnego rynku dla muzyki latynoskiej, to Ricky Martin z hukiem wyważył je w 1999 roku. Wydana w 2011 roku kompilacja „Greatest Hits” to idealny dokument dźwiękowy uwieczniający moment, w którym muzyka z Portoryko zdominowała światowe stacje MTV i listy przebojów Billboardu.

Utwory z tego krążka to precyzyjnie skonstruowana maszyna do produkowania przebojów, która bezbłędnie łączy organiczne, latynoskie instrumenty z komercyjnym popem i rockową energią.

Płytę otwiera absolutny fenomen kulturowy – „Livin’ La Vida Loca”. To piosenka, która zmieniła reguły gry, wprowadzając szybki, surf-rockowy rytm połączony z sekcją dętą do głównego nurtu. Wtóruje jej „The Cup Of Life” – legendarny hymn mundialu we Francji (1998), którego wykonanie na gali Grammy w 1999 roku jest do dziś uznawane za oficjalny początek „Latynoskiej Eksplozji” w USA.

Ricky perfekcyjnie balansował między rynkiem anglo i hiszpańskojęzycznym. Znajdziemy tu genialnie wyprodukowane, pełne salsy i mambo „María” (w słynnym klubowym remiksie Pablo Floresa), wibrujące „She Bangs” oraz niesamowicie energetyczną „La Bombę”.

Płyta przypomina również o świetnych współpracach. Znalazło się tu miejsce na epicką balladę „Nobody Wants To Be Lonely” (oryginalnie wykonaną z Christiną Aguilerą) czy mroczniejsze, przełamujące schematy „I Don’t Care” (czerpiące z R&B i reggaetonu, gdzie gościnnie pojawili się Fat Joe i Amerie).

Sukces Ricky’ego Martina to nie tylko zasługa jego niezwykłej charyzmy i umiejętności tanecznych. To wynik wieloletniego doświadczenia scenicznego i współpracy z gigantami branży muzycznej.

Enrique Martín Morales (bo tak brzmi jego prawdziwe nazwisko) urodził się 24 grudnia 1971 roku w San Juan, stolicy Portoryko, nie był „gwiazdą znikąd”. W latach 80. dorastał na oczach całej Ameryki Łacińskiej jako członek Menudo – portorykańskiego boysbandu, który był prawdziwym fenomenem socjologicznym. To tam nauczył się morderczej dyscypliny, choreografii i pracy z tłumem, co później procentowało w jego karierze solowej.

Za brzmieniem największych przebojów z tej płyty (w tym „Livin’ La Vida Loca”, „She Bangs” czy „The Cup of Life”) stoi genialny duet kompozytorsko-producencki:
Desmond Child: Amerykański producent-legenda, który wcześniej pisał rockowe hymny (m.in. „Livin’ on a Prayer” dla Bon Jovi czy „Poison” dla Alice Coopera). To on nadał piosenkom Ricky’ego ten stadionowy, potężny, pop-rockowy sznyt.
Draco Rosa (Robi Rosa): Były kolega Ricky’ego z zespołu Menudo, który stał się jego głównym współpracownikiem. Rosa, mający bardziej alternatywne i mroczniejsze korzenie muzyczne, dbał o to, by w tych popowych hitach nie zabrakło prawdziwej, portorykańskiej duszy i autentyczności.

Kompilacja „Greatest Hits” z 2011 roku to nie tylko zbiór radosnych piosenek do tańca. To dowód na to, jak artysta i jego sztab wyprodukowali rewolucję, która na zawsze zmieniła układ sił w światowej muzyce pop.

CULTURE CLUB CURATED BY BLANK & JONES – So80s (Soeighties) Presents Culture Club (2012)

  • 1. Do You Really Want To Hurt Me (Blank & Jones So80s Extended Reconstruction)
  • 2. White Boy (Extended Mix)
  • 3. Miss Me Blind (Extended Version)
  • 4. Karma Chameleon (Full Length Version)
  • 5. The Medal Song (Extended Mix)
  • 6. I’ll Tumble 4 Ya (US 12” Mix)
  • 7. The War Song (Ultimate Dance Mix)
  • 8. Church Of The Poison Mind (Full Length Version)
  • 9. Move Away (Extended Version)
  • 10. God Thank You Woman (Extended Version)
  • 11. From Luxury To Heartache (Extended Version)
  • 12. I’m Afraid Of Me (Extended Mix)
  • 13. Time (Clock Of The Heart) (Blank & Jones So80s Extended Reconstruction)

Środa 19.08.2026

Wydana w 2012 roku kompilacja „So80s (Soeighties) Presents Culture Club” absolutnie nie jest kolejną, nudną składanką radiowych hitów. To muzyczna podróż w czasie i hołd dla niezwykle ważnego zjawiska lat 80. – kultury 12-calowych maksisingli (12″ Extended Mixes). Niemiecki duet Blank & Jones, znany z ratowania od zapomnienia oryginalnych, przedłużonych wersji z tamtej dekady, wziął na warsztat katalog jednego z najważniejszych brytyjskich zespołów ery New Romantic.

Utwory znajdujące się na tej płycie to spełnienie marzeń dla DJ-ów, audiofilów i kolekcjonerów rzadkich nagrań z lat 80.

W latach 80. przedłużone wersje piosenek nie polegały (jak dziś) na dołożeniu prostego beatu. To były rozbudowane, często bardzo organiczne aranżacje, z długimi wstępami, popisami instrumentalnymi i dubowymi echa. Znajdziemy tu genialne, oryginalne wersje 12-calowe takich hitów jak nowofalowe „White Boy”, nasycone funkiem „Miss Me Blind” czy wręcz dyskotekowe „I’ll Tumble 4 Ya (US 12” Mix)”.

Największą wartością tego albumu są utwory 1 i 13: „Do You Really Want To Hurt Me” oraz „Time (Clock Of The Heart)”. Dla tych absolutnych megahitów w latach 80. nigdy nie stworzono prawdziwych, długich wersji klubowych. Blank & Jones, mając dostęp do oryginalnych taśm-matek (tzw. stemów), wykonali inżynieryjny cud. Ręcznie, używając oryginalnych ścieżek wokalnych i instrumentalnych z tamtych lat, zmontowali zupełnie nowe, 7-minutowe, wydłużone wersje tych utworów, zachowując 100% ich oryginalnego, analogowego klimatu.

Cały materiał został przez niemiecki duet wyczyszczony i zremasterowany z oryginalnych taśm z archiwów Virgin Records, dzięki czemu brzmi znacznie pełniej i dynamiczniej niż na starych tłoczeniach winylowych.

Piet Blank i Jaspa Jones to niemiecki duet, który wielką sławę zdobył na przełomie wieków tworząc muzykę Trance. Jednak prywatnie są oni gigantycznymi fanatykami lat 80. Ich seria So80s to projekt niemalże naukowy – panowie spędzają miesiące w archiwach wytwórni płytowych, szukając zagubionych taśm i ratując oryginalne miksy przed zniszczeniem.

Wybór Culture Club na bohaterów tej składanki to strzał w dziesiątkę. Zespół ten wyprzedzał swoje czasy pod każdym względem.

  • Boy George (Wokal): Twarz zespołu, ikona ruchu New Romantic. Jego androgyniczny wizerunek (makijaż, warkoczyki, ekstrawaganckie kapelusze) szokował i fascynował, ale pod tym wizerunkiem krył się genialny, ciepły wokal, mocno inspirowany amerykańskim soulem.
  • Sekcja Instrumentalna: Muzykę tworzyli Roy Hay (gitary/klawisze), Mikey Craig (bas) oraz Jon Moss (perkusja). To oni byli odpowiedzialni za unikalne brzmienie grupy, które wcale nie było zwykłym synth-popem. Culture Club perfekcyjnie łączyło pop z elementami reggae („Do You Really Want To Hurt Me”), klasycznego brzmienia Motown („Church Of The Poison Mind”) czy wręcz country-popu („Karma Chameleon”).

Warto też wspomnieć, że wiele pełnych bólu tekstów na pierwszej i drugiej płycie wynikało z faktu, że Boy George i perkusista Jon Moss ukrywali przed światem swój burzliwy romans.

Album „So80s Presents Culture Club” to doskonała, wyrafinowana soczewka, przez którą można spojrzeć na fenomen tej brytyjskiej grupy, odkrywając rozbudowane, bogate aranżacje ich największych hitów.

DJ HAPPY VIBES – The Best Of DJ Happy Vibes 2003-2010 (2010)

  • 1. Rose Garden (Extended)
  • 2. Voice Of Buddha 2003 (DJ Happy Vibes Mix)
  • 3. You Got It 2003 (12inch Mix)
  • 4. Xanadu (Extended)
  • 5. Maid Of Orleans (Happy Vibes Extended Mix)
  • 6. Somewhere Over The Rainbow (Fox Mix)
  • 7. Banana Joe (Extended)
  • 8. El Pepito (Extended)
  • 9. Nightmares
  • 10. Quando Quando (Extended)
  • 11. Insomnia (Monster Radio Edit)
  • 12. Pata Pata (Extended)
  • 13. Japanese Boy
  • 14. Tonights The Night Feat. Agnes (Extended Version)

Czwartek 20.08.2026

Wydana w 2010 roku kompilacja „The Best Of DJ Happy Vibes 2003-2010” to absolutna pigułka z muzyczną energią, idealnie podsumowująca siedem lat działalności jednego z najbardziej kolorowych projektów na niemieckiej scenie komercyjnego dance’u. To album, który nie udaje sztuki wysokiej – to precyzyjnie zaprojektowana maszyna do rozkręcania masowych imprez, oparta na potężnej dawce nostalgii i ciężkiego, elektronicznego bitu.

Tracklista tego krążka to szalona wycieczka przez najróżniejsze gatunki muzyczne, które zostały bezlitośnie zmielone i wtłoczone w ramy europejskiego Eurodance’u i niemieckiego stylu Discofox (charakteryzującego się miarowym, skocznym rytmem idealnym do tańca w parach).

Niemal cała płyta opiera się na ekstremalnie przerobionych klasykach. Rozstrzał repertuarowy jest tu wręcz kosmiczny. Mamy tu taneczne wersje klasycznego country („Rose Garden”), rock’n’rolla („You Got It” Roya Orbisona), południowoafrykańskiego folku („Pata Pata” Miriam Makeby), a nawet… motyw przewodni z kultowej komedii z Budem Spencerem („Banana Joe”).

Projekt nie bał się wziąć na warsztat utworów absolutnie kultowych. Nowofalowe, mroczne „Maid Of Orleans” zespołu OMD czy ejtisowe hity jak „Xanadu” i „Japanese Boy” zostały tu podkręcone do tempa rzędu 130-140 BPM, okraszone gęstym, „pompującym” basem i przedłużone do formatów klubowych (Extended Mix). Znalazło się tu też miejsce dla transowego, mrocznego hymnu lat 90., czyli „Insomnii” Faithless.

Płyta zawiera również powrót do własnych korzeni DJ-a, czego dowodem jest odświeżona wersja jego największego, autorskiego hitu z lat 90. – mroczniejszego, klubowego „Voice Of Buddha 2003”.

Pod szyldem DJ Happy Vibes nie kryje się anonimowy twórca z laptopem, ale prawdziwy weteran niemieckiego przemysłu rozrywkowego. Za pseudonimem DJ Happy Vibes stoi Andreas Hofmann – znany niemiecki DJ, producent, a przede wszystkim wieloletni prezenter radiowy (związany m.in. z saksońskim Radio Dresden). To właśnie doświadczenie radiowe sprawiło, że Hofmann doskonale wiedział, jak działają „haki” melodyjne na słuchacza. W 2007 roku zdobył nawet prestiżową statuetkę German Dance Award. Jego produkcje były celowo przerysowane, bardzo radosne i skrojone pod ogromne imprezy masowe i dyskoteki na prowincji, gdzie liczy się wyłącznie dobra zabawa.

Choć na okładce (poza utworem 14, gdzie gościnnie występuje Agnes) widnieje tylko pseudonim DJ-a, to sukces tych coverów był w ogromnej mierze zasługą doskonałych wokalistek sesyjnych. Głównym głosem i sceniczną twarzą wielu z tych nagrań (szczególnie w latach 2000.) była wokalistka znana jako Jazzmin. To jej czysty, silny, lekko popowy wokal ciągnie w górę takie utwory jak „Xanadu” czy „Japanese Boy”, stanowiąc idealną przeciwwagę dla potężnych, mechanicznych bitów produkowanych przez Hofmanna.

Kompilacja ta to doskonały zapis czasów pierwszej dekady XXI wieku, kiedy europejskie dyskoteki żyły potężnymi, skompresowanymi coverami wszystkiego, co kiedykolwiek pojawiło się na listach przebojów.

JOE DASSIN – Le Meilleur De Joe Dassin (1995)

  • 1. Bip-Bip
  • 2. Guantanamera
  • 3. Les Dalton
  • 4. Les Champs Élysées
  • 5. Le Chemin De Papa
  • 6. Le Petit Pain Au Chocolat
  • 7. Siffler Sur La Colline
  • 8. L’Équipe À Jojo
  • 9. La Fleur Aux Dents
  • 10. L’Amérique
  • 11. The Guitar Don’t Lie
  • 12. Cécilia
  • 13. Salut Les Amoureux
  • 14. Si Tu T’Appelles Mélancolie
  • 15. Et Si Tu N’Existais Pas
  • 16. L’Été Indien
  • 17. Ça Va Pas Changer Le Monde
  • 18. Le Café Des 3 Colombes
  • 19. À Toi
  • 20. Le Dernier Slow

Piątek 21.08.2026

Wydana w 1995 roku, obszerna kompilacja „Le Meilleur De Joe Dassin” (najlepsze z…) to coś więcej niż tylko zbiór radiowych przebojów. To przepięknie udokumentowana, muzyczna podróż człowieka, który jako rodowity Amerykanin, stał się absolutnym symbolem i królem francuskiej piosenki (chanson française) w latach 60. i 70.

Amerykański Folk, Włoski Dramatyzm i Francuska Poezja, lista utworów ułożona jest w sposób, który doskonale pokazuje ewolucję muzyczną Dassina – od radosnych, folkowych fascynacji, po epickie, dojrzałe hymny o miłości.

Pierwsze utwory na płycie zdradzają amerykańskie korzenie artysty. „Bip-Bip”, kowbojskie, żartobliwe „Les Dalton” czy adaptacja słynnego „Guantanamera” opierają się na akustycznych gitarach, radosnych chórkach i rytmice prosto z amerykańskiego Południa.

Nie mogło tu zabraknąć utworu „Les Champs Élysées”. Ta niesamowicie wpadająca w ucho, spacerowa piosenka stała się nieoficjalnym hymnem Paryża na całym świecie (co ciekawe, w oryginale był to brytyjski utwór „Waterloo Road”!). Równie radosne są klasyki takie jak „Siffler Sur La Colline” czy urocze „Le Petit Pain Au Chocolat”.

Prawdziwa potęga tej składanki kryje się w drugiej połowie prezentujące lat 70. „L’Été Indien” (z kultową, melodeklamowaną na początku zwrotką), potężne „Et Si Tu N’Existais Pas”, niezwykle intymne „À Toi” oraz dramatyczne „Ça Va Pas Changer Le Monde” to niedoścignione wzorce romantycznej ballady estradowej, ubarwione bogatymi, orkiestrowymi aranżacjami.

Dassin był mistrzem adaptacji. Utwór „L’Amérique” to świetnie przerobiony brytyjski hit „Yellow River”, a „Salut Les Amoureux” to francuska wersja słynnego, amerykańskiego standardu folkowego „City of New Orleans”.

Amerykanin w Paryżu i Jego Sztab Włosko-Francuski. Fenomen tego krążka opiera się na unikalnym głosie wokalisty, ale też na potężnej pracy sztabu kompozytorów i tekściarzy, którzy stworzyli z niego międzynarodową gwiazdę.

Joseph Ira Dassin urodził się 5 listopada 1938 roku w Nowym Jorku, jako syn słynnego amerykańskiego reżysera Jules’a Dassina. Do Europy przeniósł się, gdy jego ojciec trafił na „czarną listę” w Hollywood. Joe Dassin wniósł na francuską scenę zupełnie nową jakość – jego ciepły, niezwykle łagodny i głęboki baryton idealnie pasował do romantycznych opowieści. Nie musiał krzyczeć na scenie; jego śpiew był niesamowicie intymny, niemal szeptany do ucha słuchacza, co w połączeniu z eleganckim wizerunkiem (zawsze w białym garniturze) dawało zniewalający efekt.

Największe balladowe hity z lat 70., które definiują tę płytę (m.in. „L’Été Indien”, „Et Si Tu N’Existais Pas”, „Le Dernier Slow”), wcale nie powstały we Francji. Ich głównym kompozytorem był włoski geniusz muzyki rozrywkowej – Toto Cutugno (oraz Pasquale Losito). Zderzenie włoskiej, niezwykle dramatycznej i emocjonalnej melodyki z łagodnym głosem Dassina było strzałem w dziesiątkę.

Aby te zagraniczne melodie nabrały francuskiej głębi, do pracy przystąpili najwybitniejsi tekściarze tamtych czasów – Pierre Delanoë i Claude Lemesle. To oni są autorami przepięknych, poetyckich tekstów na tej płycie, które potrafiły opowiadać o nostalgii i przemijaniu bez grama kiczu. Nad całością, od początku kariery, czuwał wieloletni przyjaciel i producent Dassina – Jacques Plait.

Kompilacja „Le Meilleur De Joe Dassin” to doskonały hołd dla wokalisty, którego błyskotliwą karierę przerwał przedwczesny zawał serca w 1980 roku (w wieku zaledwie 41 lat). Ta płyta udowadnia, że nikt tak pięknie nie łączył amerykańskiego luzu z europejską elegancją jak on.

Jeśli chcesz usłyszeć wybraną przez Ciebie płytę w Radio Divertimento, w cyklu „Płyta Dnia”, po prostu w komentarzu wpisz jej tytuł i wykonawcę. Komentarze wyłącznie z propozycjami, jeśli chcesz zostawić nam wiadomość, zapraszamy do formularza kontaktowego lub Księgi Gości. Propozycje pod tym postem można zamieszczać przez 6 dni do czasu publikacji nowego posta, lub napisać do nas email, albo zostawić poniżej w wiadomości GG.

Płyta Dnia – Zgłoś propozycję

Płyty na podstawie zgłoszeń słuchaczy przygotowuje Arkady.
Audycję realizuje Krzysiek „Michnick„, prezentuje Żaneta i Marek.
Opisy opracował zespół portalu: 
Info Music Radio Divertimento