| DAZE | BAD BOYS BLUE | ROBERT JANSON | FANCY | ERUPTION |
Płyty dnia od poniedziałku 22 czerwca do piątku 26 czerwca.
Słuchamy o godzinie 2:00, 10:00, oraz 17:00.
Powtórki w nocnym maratonie płytowym, w niedzielę 28 czerwca od godz. 2:00.

- – POP ZONE –
- 1. 15 Minutes Of Fame
- 2. SEX 2000
- 3. N.Y.C.D.
- 4. Love Attack
- 5. Jump
- 6. Fire & Flames
- 7. Mizz Molly Goes To Cuba
- 8. Redlight District
- – PARTY ZONE –
- 9. Feliz Navidad
- 10. 2nd Chance
- 11. 15 Minutes Of Lightforce
- 12. Mizz Molly
Poniedziałek 22.06.2026
DAZE – They Came To Rule (1999)
Wydany pod koniec 1999 roku album „They Came To Rule” to drugi i zarazem ostatni studyjny krążek duńskiej formacji Daze. Płyta ta ukazała się w bardzo specyficznym momencie dla popkultury – u progu nowego milenium, kiedy świat ogarnięty był gorączką związaną z przełomem wieków i tzw. pluskwą milenijną. Album idealnie wpisał się w te nastroje, oferując futurystyczną, momentami wręcz kosmiczną otoczkę zaserwowaną w niezwykle dynamicznym stylu Eurodance i Bubblegum Pop.
Po gigantycznym sukcesie debiutanckiego krążka „Super Heroes” z 1997 roku, zespół Daze musiał zmierzyć się z syndromem drugiej płyty. Brzmienie na „They Came To Rule” stało się nieco bardziej nasycone nowoczesną elektroniką, choć grupa nie zrezygnowała ze swojego znaku rozpoznawalnego: szalonego tempa (wysokie BPM), chwytliwych, wręcz natrętnych syntezatorowych riffów i potężnego, klubowego basu.
Koncepcja albumu kręci się wokół motywów science-fiction, kosmitów, cybernetyki i wejścia w XXI wiek. Słychać to doskonale zarówno w utworze tytułowym, jak i w najjaśniejszym punkcie całego wydawnictwa – singlowym hicie „15 Minutes of Fame”. Piosenka ta, będąca trafnym (i proroczym) komentarzem na temat nadchodzącej ery reality-show i pogoni za chwilową sławą, podbiła listy przebojów w Skandynawii. Choć cały album nie powtórzył spektakularnego, globalnego sukcesu debiutu, dla miłośników estetyki lat dziewięćdziesiątych pozostaje on fantastycznym dokumentem epoki i dowodem na to, jak Skandynawowie potrafili przekuć milenijne lęki w euforyczną zabawę.
Formacja Daze powstała w 1997 roku i błyskawicznie stała się – obok grup Aqua i Toy-Box – jednym z trzech filarów duńskiego najazdu na światowe listy przebojów muzyki tanecznej. Trzon grupy tworzyło zgrane trio:
Trine Bix – charyzmatyczna frontwoman i wokalistka. Jej charakterystyczny, wysoki, momentami „kreskówkowy” i niesamowicie energiczny głos był znakiem rozpoznawczym formacji.
Lucas Sieber oraz Jesper Tønnov – dwaj producenci i muzycy. Na scenie odpowiadali za warstwę instrumentalną oraz rzucane w tło męskie, głębokie i rapowe wstawki, które idealnie kontrastowały z partiami wokalnymi Trine.
Sukces brzmienia albumu „They Came To Rule” nie byłby możliwy bez zaangażowania absolutnej elity duńskiej sceny producenckiej. Nad powstawaniem materiału w studiu czuwali spece, którzy zjedli zęby na europejskiej muzyce klubowej. Wśród nich znaleźli się m.in. Johnny Jam & Delgado (duet producencki stojący za największymi sukcesami zespołu Aqua, w tym za hitem „Barbie Girl”) oraz ceniony DJ i producent Michael Parsberg. To właśnie ich studyjny kunszt i genialne wyczucie popowych struktur sprawiły, że kompozycje na płycie, mimo upływu lat, wciąż brzmią jak perfekcyjnie naoliwiony, imprezowy wehikuł czasu.

- A1. You’re A Woman
- A2. Pretty Young Girl
- A3. I Wanna Hear Your Heartbeat (Sunday Girl)
- A4. Come Back And Stay (Radio Version)
- B1. Gimme Gimme Your Lovin` (Little Lady)
- B2. Kiss You All Over, Baby
- B3. How I Need You
- B4. A World Without You Michelle
- B5. Lady In Black
Wtorek 23.06.2026
BAD BOYS BLUE – Super Hits 1 (2018)
Wydany w 2018 roku album „Super Hits 1” to esencjonalna kompilacja podsumowująca najważniejsze i najbardziej ukochane przez fanów przeboje legendarnej formacji Bad Boys Blue. Za to wydawnictwo odpowiada wytwórnia Nikitin Music Group, która wypuściła ten tytuł przede wszystkim na rynek wschodnioeuropejski, gdzie zespół do dziś cieszy się statusem absolutnej ikony muzyki tanecznej. Płyta ukazała się między innymi na klasycznych czarnych oraz limitowanych, kolorowych płytach winylowych (w tym w wersjach z niebieskim i żółtym tłoczeniem), stanowiąc fantastyczną gratkę dla audiofilów i kolekcjonerów klasycznego brzmienia.
Na krążku zgromadzono same największe hity z najbardziej klasycznego, złotego okresu twórczości grupy, przypadającego głównie na drugą połowę lat osiemdziesiątych.
Tracklista to swoista podróż w czasie do epoki pulsującego, analogowego Euro-Disco. Zestawienie otwiera nieśmiertelny, globalny megahit „You’re A Woman”, który zapoczątkował gigantyczną karierę zespołu. W dalszej części słuchacze mogą cieszyć się takimi tanecznymi klasykami jak „Pretty Young Girl”, „I Wanna Hear Your Heartbeat (Sunday Girl)”, dynamicznym „Come Back And Stay”, czy niezwykle melodyjnymi „A World Without You Michelle” oraz „Lady In Black”. Dobór repertuaru na tym albumie jest perfekcyjnie skrojony pod sentymentalne powroty na parkiety sprzed lat. Oczyszczony, zremasterowany dźwięk świetnie eksponuje elektroniczne basy i syntezatory, pozwalając na nowo odkryć kunszt ówczesnej inżynierii dźwięku.
Historia samych wykonawców, czyli Bad Boys Blue, to jeden z najciekawszych fenomenów europejskiego przemysłu muzycznego lat osiemdziesiątych. Formacja została założona w 1984 roku w Kolonii. Głównymi wykonawcami, twarzami i wokalistami pierwszego, klasycznego składu było nietuzinkowe, międzynarodowe trio. W jego skład wchodził charyzmatyczny Brytyjczyk John McInerney, którego niski, lekko matowy głos stał się z czasem najważniejszym znakiem rozpoznawczym grupy. Uzupełniał go jamajski wokalista Trevor Taylor, który swoimi świetnymi, silnymi wokalami zaśpiewał główne partie w najwcześniejszych hitach, oraz amerykański muzyk Andrew Thomas. To niecodzienne połączenie kultur i temperamentów dało na scenie mieszankę wybuchową, która wizualnie i wokalnie doskonale przełamywała konwencje chłodnej, europejskiej elektroniki.
Prawdziwymi architektami sukcesu i twórcami zespołu byli jednak wybitni niemieccy producenci z wytwórni Coconut Records – Tony Hendrik oraz jego życiowa i artystyczna partnerka Karin van Haaren. To ten zgrany studyjny duet odpowiada za powołanie formacji do życia, a także za skomponowanie, napisanie i wyprodukowanie absolutnej większości ich gigantycznego repertuaru.
Ich pomysł na Bad Boys Blue był z pozoru prosty, ale w praktyce niezwykle trudny do podrobienia. Polegał na złączeniu chwytliwych, popowych i lekko melancholijnych melodii z tanecznym rytmem oraz bogatymi, męskimi chórkami w refrenach. Tony Hendrik i Karin van Haaren z niebywałą łatwością produkowali przebój za przebojem, tworząc ponadczasowe brzmienie, które na zawsze zapewniło Bad Boys Blue miejsce w panteonie światowych gwiazd muzyki disco.

- 1. Małe Szczęścia
- 2. Itaka
- 3. Tak Mi Zimno
- 4. Gdzieś Poza Czasem
- 5. Jedno Słowo Wystarczy
- 6. Nowi Adam I Ewa
- 7. Nasza Mała Wojna
- 8. Małe Szczęścia (Instrumental)
- 9. Siostra Łza
- 10. Dokąd Dojdziemy
- 11. Sopot
Środa 24.06.2026
ROBERT JANSON – Trzeci wymiar (1997)
Wydany w 1997 roku album „Trzeci wymiar” to autorski, debiutancki projekt solowy Roberta Jansona, lidera i głównego kompozytora legendarnej grupy Varius Manx. Płyta ukazała się w momencie, gdy macierzysty zespół artysty znajdował się na absolutnym szczycie popularności, a sam Janson cieszył się statusem jednego z najważniejszych kompozytorów w kraju. Solowy krążek pozwolił mu jednak na ucieczkę od klasycznej formuły pop-rockowego zespołu i dał przestrzeń do zrealizowania bardziej osobistych, zróżnicowanych i ilustracyjnych pomysłów muzycznych. Album okazał się ogromnym sukcesem komercyjnym i artystycznym, zyskując status platynowej płyty.
Pod względem muzycznym „Trzeci wymiar” to niezwykle elegancka, przestrzenna fuzja muzyki instrumentalnej, popu symfonicznego oraz brzmień filmowych. Janson, zafascynowany muzyką ilustracyjną, stworzył dźwiękowy pejzaż pełen rozmachu, w którym główne role grają bogate aranżacje smyczkowe, partie fletów, fortepianu oraz ciepłe brzmienia gitarowe. Tytuł albumu idealnie odzwierciedla jego zawartość – muzyka ma głębię, jest wielowarstwowa i działa na wyobraźnię słuchacza niczym ścieżka dźwiękowa do nieistniejącego filmu.
Większość kompozycji na płycie to utwory instrumentalne, które zachwycają melodyjnością i nastrojem. Jednak absolutnym kamieniem milowym tego wydawnictwa stały się piosenki z udziałem zaproszonych wokalistów. To właśnie na tym albumie narodził się jeden z największych i najbardziej ponadczasowych hitów polskiej muzyki rozrywkowej – utwór „Małe szczęścia”. Piosenka, do której tekst napisał stały współpracownik Jansona, Andrzej Ignatowski, zachwyciła słuchaczy swoją lekkością, mądrym przesłaniem i niezwykle ciepłą aranżacją. Drugą ważną kompozycją wokalną na płycie był utwór „Nasze czasy”. Obie te ścieżki zaśpiewał młody, nikomu wówczas nieznany wokalista, dla którego ten album stał się przepustką do wielkiej kariery.
Robert Janson, urodzony 7 czerwca 1965 roku w Czeladzi, to wybitny polski kompozytor, gitarzysta, aranżer i producent muzyczny. W 1989 roku w Łodzi założył zespół Varius Manx, który w latach dziewięćdziesiątych zdominował polską scenę muzyczną. To on stoi za kompozytorskim sukcesem takich kultowych albumów jak „Emu”, „Elf” czy „Ego”. Janson posiadał niezwykły dar do pisania chwytliwych, a zarazem ambitnych i przesiąkniętych charakterystyczną melancholią melodii, które błyskawicznie stawały się megahitami. Ma również niebywały instynkt do odkrywania wielkich talentów wokalnych – to pod jego skrzydłami ogólnokrajową sławę zyskały Anita Lipnicka oraz Kasia Stankiewicz.
Wspomnianym odkryciem, które zadebiutowało na albumie „Trzeci wymiar”, był Kuba Badach – wówczas student Akademii Muzycznej w Katowicach i wokalista zaczynającego działalność zespołu Poluzjanci. Robert Janson, szukając świeżego, męskiego głosu do swoich solowych kompozycji, postawił na Badacha, co okazało się genialnym posunięciem. Wyjątkowa, aksamitna barwa głosu młodego wokalisty, jego doskonała technika oraz jazzowa wrażliwość idealnie stopiły się z kompozycjami Jansona. Sukces „Małych szczęść” ugruntował pozycję Roberta Jansona jako kompozytora potrafiącego pisać przeboje dla każdego, a Kubie Badachowi otworzył drzwi do miana jednego z najbardziej cenionych męskich głosów w Polsce. Solowy debiut Jansona do dziś pozostaje jednym z najpiękniejszych i najbardziej spójnych albumów tamtej dekady.

- 2-1. Check It Out (12″ Version)
- 2-2. Slice Me Nice (Slice Remix)
- 2-3. Come Inside (12″ Version)
- 2-4. Get Lost Tonight (Dance Version)
- 2-5. Burnin’ Out The Light (Long Version)
- 2-6. Don’t Know How To Cool It (Dance Version)
- 2-7. Bodyguard (12″ Version)
- 2-8. Moscow Is Calling (12″ Version)
- 2-9. Fools Cry (Remix)
- 2-10. Angel Eyes (Extended Version)
- 2-11. Running Man (Extended Version)
- 2-12. No Tears (Extended Version)
- 2-13. When Guardian Angels Cry (12″ Version)
Czwartek 25.06.2026
FANCY – The Original Maxi-Singles Collection (2013) CD.2
Podczas gdy pierwszy dysk tej cenionej kompilacji Pokorny Music Solutions skupiał się na narodzinach potęgi artysty, druga płyta to fascynujący zapis ewolucji jego brzmienia na przełomie dekad. CD 2 przenosi słuchacza w lata 1988–1993. To wyjątkowo ciekawy moment w historii muzyki tanecznej, w którym klasyczne, analogowe Euro-Disco i pulsujące Hi-NRG zaczęły płynnie ustępować miejsca cyfrowej rewolucji syntezatorowej oraz wczesnym formom muzyki Eurodance.
Na drugim krążku zgromadzono legendarne, zremasterowane wersje maxi (12″ Extended), które pokazują znacznie bardziej dojrzałe, momentami mroczne i głębokie oblicze Fancy’ego. Otwierające płytę, monumentalne „Fools Cry” to absolutny majstersztyk dramaturgii pop – w wersji rozszerzonej zachwyca potężnym wstępem i bogatą aranżacją. Znajdziemy tu również genialne, długie miksy takich przebojów jak przesiąknięte melancholią „Angel Eyes”, dynamiczne i rytmiczne „Running Man”, tajemnicze „No Tears” oraz niezwykle podniosłe „When Guardian Angels Cry”.
Brzmienie na CD 2 stało się ostrzejsze i bardziej kryształowe dzięki masowemu wykorzystaniu kultowych syntezatorów cyfrowych tamtej ery, takich jak Roland D-50 czy Korg M1. Oficjalne wersje maxi-singli z tego okresu oferowały didżejom i fanom rozbudowane, hipnotyzujące sekcje instrumentalne i przestrzenne mostki, które w domowym zaciszu pozwalały w pełni docenić producencki kunszt Manfreda Segietha. Wydawnictwo Pokorny Music Solutions po raz kolejny udowodniło, że potrafi zadbać o purystów brzmienia – dynamika nagrań nie została zniszczona współczesną kompresją, dzięki czemu bas schodzi głęboko, a partie wokalne brzmią niezwykle naturalnie.
Najbardziej fascynującym faktem dotyczącym Fancy’ego (Manfreda Aloisa Segietha) jest gigantyczny, wręcz surrealistyczny kontrast pomiędzy jego krzykliwym wizerunkiem scenicznym a życiem prywatnym. Na scenie widzieliśmy androgenicznego, ociekającego cekinami króla nocy w mocnym makijażu i natapirowanych włosach. Prywatnie jednak Manfred to człowiek o niezwykle skromnej i głębokiej duchowości.
Mało kto wie, że w młodości, pod wpływem bardzo rygorystycznego i religijnego ojca, młody Manfred uczył się w surowej szkole klasztornej i poważnie przygotowywał się do życia w celibacie jako mnich. Choć ostatecznie miłość do muzyki wygrała z powołaniem zakonnym, duchowy pierwiastek nigdy go nie opuścił. Przez całą karierę Fancy mocno interesował się ezoteryką, magią i astrologią (potrafił sam układać horoskopy).
Co więcej, zarobione na wielkich dyskotekowych hitach miliony bardzo często przeznaczał na cele charytatywne, potajemnie finansując m.in. obozy dla dzieci z ubogich rodzin czy projekty ochrony humanitarnej. Kiedy gasły światła jupiterów, artysta uciekał od zgiełku Monachium do swojego wiejskiego domu, gdzie w ciszy, blisko natury, zajmował się m.in. hodowlą kóz. Ta dwoistość natury – skromnego mistyka i ekscentrycznej ikony popu – czyni go jedną z najbardziej nietuzinkowych postaci w historii muzyki rozrywkowej.

- 1. I Can’t Stand The Rain
- 2. Runaway
- 3. Go Johnnie Go (Keep On Walking, John B.) – Remix ’94
- 4. We Gotta Talk About It
- 5. Leave A Light (I’ll Keep A Light In My Window) – Remix ’94
- 6. Good Good Feelin’
- 7. One Way Ticket
- 8. Be Yourself
- 9. Party, Party – Remix ’94
- 10. Stand Up And Sing Hallelujah
- 11. It’s Alright
- 12. Hey There Lonely Girl
- 13. Computer Love
- 14. Left Me In The Rain
- 15. Fire Is Gone
- 16. Come Back To Me
Piątek 26.06.2026
ERUPTION – I Can’t Stand The Rain (1995)
Wydany w 1995 roku album „I Can’t Stand The Rain” grupy Eruption to wyjątkowe wydawnictwo retrospektywne (najczęściej wydawane w tamtym okresie przez wytwórnię BMG/MCI), które miało na celu podsumowanie i przypomnienie złotych lat tego brytyjskiego fenomenu muzyki disco, funk i soul. W połowie lat dziewięćdziesiątych, kiedy Europa przeżywała potężną falę nostalgii i renesans zainteresowania brzmieniami z lat siedemdziesiątych, ta płyta stanowiła idealny dokument epoki dla starszych fanów oraz świetny punkt wejścia dla zupełnie nowego pokolenia słuchaczy.
Pod względem zawartości krążek to absolutna esencja ery Euro-Disco połączona z głębokim, czarnym funkiem. Choć płyta została nazwana tytułem ich największego, globalnego singla, w rzeczywistości gromadzi w jednym miejscu starannie zremasterowane wersje najważniejszych i najbardziej energetycznych kompozycji z całego dorobku zespołu. Brzmienie albumu charakteryzuje się niesamowitą sekcją rytmiczną – to pulsujące, soczyste linie basowe, wyraziste aranżacje dęte, dynamiczne partie fortepianowe oraz przede wszystkim potężne, momentami gospelowe wokale.
Na płycie lśni oczywiście tytułowy utwór „I Can’t Stand The Rain” – genialna, dyskotekowa interpretacja soulowego klasyka Ann Peebles z 1973 roku. Wersja Eruption zyskała unikalny, kosmiczny i syntetyczny posmak, stając się jednym z hymnów ery dance. Obok niego na kompilacji nie mogło zabraknąć drugiego gigantycznego hitu zespołu, czyli „One Way Ticket” (coveru piosenki Neila Sedaki), który do dziś pozostaje żelaznym punktem każdej imprezy z muzyką retro. Album doskonale balansuje między szybkimi, klubowymi killerami, takimi jak „Leave a Light” czy „Go Johnnie Go”, a bardziej nastrojowymi, zmysłowymi kompozycjami soul, ukazując pełen wachlarz umiejętności technicznych muzyków.
Historia grupy Eruption to klasyczna opowieść o talencie, wielonarodowościowym tyglu i wielkim producenckim nosie, który całkowicie odmienił losy młodych artystów. Zespół powstał w 1969 roku w Wielkiej Brytanii pod pierwotną, dłuższą nazwą Silent Eruption. Skład formacji tworzyli muzycy o karaibskich korzeniach (pochodzący m.in. z Jamajki i Gujany), co od samego początku determinowało ich organiczne, niezwykle rytmiczne podejście do muzyki.
Prawdziwym punktem zwrotnym w ich karierze był rok 1975, kiedy to podczas trasy koncertowej w Niemczech zostali zauważeni przez Franka Fariana – legendarnego niemieckiego producenta, wizjonera i twórcę potęgi zespołu Boney M. Farian, absolutnie oczarowany ich sceniczną ekspresją, natychmiast podpisał z nimi kontrakt i skrócił nazwę do krótkiego, drapieżnego Eruption. Stał się ich mentorem, głównym kompozytorem i człowiekiem, który narzucił im lśniący, nowoczesny sznyt zachodnioniemieckiego Euro-Disco, nie odbierając im przy tym ich pierwotnej, soulowej tożsamości.
Niezaprzeczalnym symbolem, sercem i głosem największych sukcesów Eruption była Precious Wilson. Jej niesamowita charyzma, potężny głos o ogromnej skali i drapieżna osobowość sceniczna sprawiły, że zespół błyskawicznie podbił światowe listy przebojów od Londynu po Nowy Jork. Choć Precious opuściła grupę już w 1979 roku, aby rozpocząć karierę solową (zastąpiła ją Kim Davis, a po jej tragicznej śmierci Jane Jochen), to właśnie nagrania z jej udziałem stanowią fundament dziedzictwa grupy. Eruption na zawsze zapisało się w historii jako formacja, która w mistrzowski sposób połączyła amerykańską tradycję rhythm and bluesa z europejską elektroniką taneczną.
Główną siłą napędową sekcji melodycznej był gitarzysta Greg Perrineau, którego wyraziste, rytmiczne riffy nadawały utworom drapieżnego charakteru. Za potężny, pulsujący bas, będący absolutnym fundamentem każdego dyskotekowego hitu, odpowiadał jego brat – Morgan Perrineau. Bracia Perrineau stworzyli niesamowity duet, który wspólnie z perkusistą Erikiem Kingsleyem napędzał całą tę taneczną machinę. Dynamiczna i bezbłędna gra Kingsleya na perkusji sprawiała, że utwory Eruption miały w sobie potężny, koncertowy ładunek energii.
Składu dopełniał klawiszowiec Gerry Williams, który dbał o aranżacje przestrzenne, partie fortepianu oraz nowoczesne, syntezatorowe wstawki, tak bardzo charakterystyczne dla ery kosmicznego Euro-Disco.
Warto również wspomnieć o postaci Lesliego Johnsona. Był on pierwszym, głównym wokalistą formacji w czasach, gdy grupa występowała jeszcze pod nazwą Silent Eruption, a Precious Wilson śpiewała jedynie w chórkach. Johnson opuścił jednak zespół tuż przed podpisaniem przełomowego kontraktu w Niemczech, co otworzyło Wilson drogę do roli pełnoprawnej frontwoman. To właśnie to zgrane instrumentalne trio i kwartet z Wielkiej Brytanii stworzyło unikalną chemię, która pozwoliła im trząść europejskimi parkietami przez wiele lat.
Jeśli chcesz usłyszeć wybraną przez Ciebie płytę w Radio Divertimento, w cyklu „Płyta Dnia”, po prostu w komentarzu wpisz jej tytuł i wykonawcę. Komentarze wyłącznie z propozycjami, jeśli chcesz zostawić nam wiadomość, zapraszamy do formularza kontaktowego lub Księgi Gości. Propozycje pod tym postem można zamieszczać przez 6 dni do czasu publikacji nowego posta, lub napisać do nas email, albo zostawić poniżej w wiadomości GG.
Płyty na podstawie zgłoszeń słuchaczy przygotowuje Arkady.
Audycję realizuje Krzysiek „Michnick„, prezentuje Żaneta i Marek.
Opisy opracował zespół portalu: Info Music Radio Divertimento







DZIEŃ DOBRY PROPONUJĘ PŁYTĘ MOVING HEROES -BORN TO WIN. WYDANA W 2010 ROKU POZDRAWIAM GERARD 🤝