Płyty dnia w Radio Divertimento prezentowane w 9 tygodniu 2026,
od poniedziałku 23 lutego do piątku 27 lutego.
Słuchamy o godz. 2:00 i 10:00, oraz o godz. 17:00.
Powtórki w nocnym maratonie płytowym, w niedzielę 1 marca od godz. 2:00.

| N-TRANCE | TECHNOTRONIC | TEST | OMD | REZERWAT |
Poniedziałek 23.02.2026
  • 1. Da Ya Think I’m Sexy?
  • 2. Paradise City
  • 3. Tears In The Rain
  • 4. Broken Dreams
  • 5. Feel Good
  • 6. D.I.S.C.O.
  • 7. Andaré Con Mé
  • 8. If
  • 9. Superstition
  • 10. Amadeus
  • 11. The Mind Of The Machine
  • 12. Stayin’ Alive (Live)

N-TRANCE – Happy Hour (1998)

„Happy Hour” to drugi album studyjny brytyjskiej grupy N‑Trance, wydany w 1998 roku. To płyta, która pokazuje zespół w najbardziej eklektycznym i przebojowym okresie — łączy eurodance, pop, disco, breakbeat, hip‑house i elementy funku. Album jest kolorowy, pełen energii i świadomie rozrywkowy, ale jednocześnie dopracowany produkcyjnie.

Największym przebojem albumu jest oczywiście „Da Ya Think I’m Sexy?”, czyli cover hitu Roda Stewarta, który w wykonaniu N‑Trance stał się jednym z największych tanecznych hitów końcówki lat 90. To utwór pełen energii, z mocnym beatem i charakterystycznym rapem Ricardo Da Force’a. Na płycie znalazły się też inne znane single, takie jak „Paradise City” (cover Guns N’ Roses), czy „The Mind of the Machine”…

Tracklista utworów pokazuje, jak bardzo różnorodny jest to album. N‑Trance nie trzyma się jednego stylu — zamiast tego bawi się konwencjami, tworząc płytę, która jest jednocześnie taneczna, popowa i pełna coverów podanych w ich własnym, klubowym stylu.

„Happy Hour” jest jak muzyczny bar z końcówki lat 90. — pełen kolorów, energii i przerysowania. Zespół bierze na warsztat wielkie hity („Da Ya Think I’m Sexy?”, „Paradise City”, „Superstition”, „Amadeus”) i przerabia je na klubowe bomby, dodając rap, syntezatory i charakterystyczny groove.

Są tu też utwory bardziej emocjonalne („Tears in the Rain”, „Broken Dreams”), które pokazują, że N‑Trance potrafi również tworzyć własny, melodyjny materiał.

Całość domyka monumentalny, prawie dziewięciominutowy „The Mind of the Machine” — futurystyczny, mroczny, narracyjny utwór, który jest jednym z najbardziej oryginalnych momentów w całej ich dyskografii.

N‑Trance to brytyjski zespół założony w 1990 roku w Manchesterze przez Kevina O’Toole’a i Dale’a Longwortha. Początkowo byli projektem rave’owym, tworzącym muzykę inspirowaną hardcore techno i wczesnym house’em. Z czasem ich styl ewoluował w stronę eurodance, a później — szeroko pojętej muzyki klubowej.

Największą sławę przyniósł im singiel „Set You Free” z 1994 roku, który stał się jednym z najważniejszych hymnów brytyjskiej sceny dance. Wokal Kelly Llorenny i charakterystyczna, emocjonalna melodia sprawiły, że utwór do dziś jest klasykiem.

N‑Trance słynęło z tego, że nie miało stałego wokalisty. Współpracowali z wieloma artystami, m.in.:

  • Kelly Llorenna – wokal w „Set You Free”,
  • Ricardo Da Force – rap w „Stayin’ Alive”, „Da Ya Think I’m Sexy?”,
  • Rodney Bishop – rap i wokal,
  • Rachel McFarlane – wokal w późniejszych nagraniach.

To zespół, który zawsze stawiał na energię, różnorodność i zabawę. Ich muzyka była mieszanką klubowej euforii, popowej chwytliwości i hip‑hopowej ekspresji. Dzięki temu zdobyli ogromną popularność nie tylko w Europie, ale też w Australii i Azji.

„Happy Hour” to album, który do dziś brzmi świeżo, bo jego siłą jest różnorodność i energia. To muzyka, która nie próbuje być poważna — ale właśnie dzięki temu jest szczera i autentyczna. To album, który pokazuje N‑Trance w pełnej krasie — jako zespół, który potrafił łączyć gatunki, tworzyć hity i jednocześnie zachować własny styl. To płyta, która jest świadectwem epoki, ale też dowodem na to, że dance lat 90. miał w sobie dużo więcej kreatywności, niż często mu się przypisuje.

Wtorek 24.02.2026
  • 1. Pump Up The Jam
  • 2. Get Up (Before The Night Is Over)
  • 3. Tough
  • 4. Take It Slow
  • 5. Come On
  • 6. This Beat Is Technotronic
  • 7. Move This
  • 8. Come Back
  • 9. Rockin’ Over The Beat
  • 10. Raw
  • 11. Wave
  • 12. String

TECHNOTRONIC – Pump Up The Jam (1989)

„Pump Up The Jam” to jeden z najważniejszych albumów w historii muzyki tanecznej — płyta, która zmieniła brzmienie końcówki lat 80. i otworzyła drogę dla eurodance, house’u i hip‑house’u.

Kiedy album ukazał się w 1989 roku, brzmiał jak coś, czego Europa jeszcze nie słyszała. To był moment, w którym house z Chicago spotkał się z europejskim podejściem do produkcji, a hip‑hopowa energia zaczęła przenikać do klubów. „Pump Up The Jam” był jednym z pierwszych albumów, które połączyły te światy w sposób naturalny, świeży i absolutnie przebojowy.

Album otwiera tytułowy utwór, który stał się globalnym fenomenem. „Pump Up The Jam” nie był tylko piosenką — był manifestem nowej estetyki. Surowy beat, pulsujący bas, futurystyczne syntezatory i charakterystyczny rap Ya Kid K stworzyły brzmienie, które natychmiast stało się rozpoznawalne. To był moment, w którym muzyka klubowa przestała być niszą i weszła do mainstreamu.

Cały album utrzymany jest w podobnym duchu: szybki, rytmiczny, oparty na house’owych patternach, ale jednocześnie pełen melodii i chwytliwych hooków. „Get Up! (Before the Night Is Over)” stało się drugim wielkim hitem, równie energetycznym i tanecznym. „This Beat Is Technotronic” i „Rockin’ Over the Beat” pokazywały, że projekt potrafi tworzyć utwory, które są jednocześnie klubowe i radiowe. „Move This” z kolei zyskało drugie życie kilka lat później w USA, stając się jednym z najbardziej rozpoznawalnych numerów Technotronic.

Album jest zaskakująco różnorodny jak na swoje czasy. Obok przebojów pojawiają się utwory bardziej instrumentalne, surowe, niemal eksperymentalne, które pokazują, że Jo Bogaert — twórca projektu — nie bał się wyjść poza schemat. To płyta, która łączy klubową energię z artystyczną odwagą.

Technotronic nie było klasycznym zespołem, lecz projektem studyjnym stworzonym przez belgijskiego producenta Jo Bogaerta, działającego pod pseudonimem Thomas de Quincey. To on był architektem całego brzmienia — człowiekiem, który połączył house, hip‑hop i europejski dance w jedną, nową formę. Jego podejście do produkcji było nowatorskie: surowe, minimalistyczne, ale jednocześnie niezwykle skuteczne.

Najważniejszą postacią frontową projektu była Ya Kid K, czyli Manuela Kamosi — raperka i wokalistka o charakterystycznym, mocnym stylu. To jej głos słyszymy w największych hitach Technotronic, choć na okładkach i w teledyskach początkowo pojawiała się modelka Felly, która miała pełnić rolę wizualnej twarzy projektu. To klasyczny przykład „frontingu”, bardzo popularny w końcówce lat 80., ale to Ya Kid K była prawdziwą siłą wokalną Technotronic.

W kilku utworach pojawia się również MC Eric, który dodawał rapowe zwrotki i współtworzył charakterystyczny styl hip‑house’u, będącego jednym z fundamentów brzmienia projektu.

Technotronic było więc projektem hybrydowym: studyjnym, producenckim, ale jednocześnie scenicznym, z wyrazistymi postaciami, które nadawały mu charakter.

„Pump Up The Jam” to płyta, która otworzyła drzwi dla całej fali muzyki dance lat 90. Bez niej nie byłoby eurodance’u w takiej formie, jaką znamy. To album, który wprowadził house do mainstreamu, pokazał, że rap może współistnieć z klubowym beatem, i udowodnił, że muzyka taneczna może być jednocześnie surowa i przebojowa.

To także album, który do dziś brzmi świeżo. Jego minimalizm, rytmika i futurystyczne brzmienie sprawiają, że wiele współczesnych produkcji czerpie z niego inspirację. „Pump Up The Jam” to nie tylko dokument epoki — to fundament całego gatunku.

Środa 25.02.2026
  • A1. Płyń Pod Prąd
  • A2. Inna Jest Noc
  • A3. Testament
  • A4. Zguba
  • A5. W Pogoni Dnia
  • B1. Gdy Gaśnie W Nas Płomień
  • B2. Śnij O Mnie
  • B3. Matylda
  • B4. Licz Na Siebie Sam
  • B5. Droga Przez Sen
  • B6. Przygoda Bez Miłości

TEST – Test (1974)

„Test” z 1974 roku to album, który w polskiej muzyce rockowej ma status absolutnie przełomowy. To płyta, która pojawiła się nagle, z impetem, i wyprzedziła swoją epokę o kilka dobrych lat. W czasach, gdy polska scena dopiero dojrzewała do cięższego brzmienia, Test nagrał materiał, który brzmiał jak polska odpowiedź na Deep Purple czy Black Sabbath — ale z własnym charakterem, własną emocją i własnym językiem.

To jedyny album zespołu, ale za to taki, który przeszedł do historii jako pierwsza pełnoprawna hardrockowa płyta w Polsce

Płyta ukazała się w 1974 roku nakładem Pronitu i od razu wyróżniała się na tle ówczesnej polskiej fonografii. Brzmiała ciężko, głośno, dynamicznie — zupełnie inaczej niż to, co dominowało wtedy w radiu. Gitarowe riffy Dariusza Kozakiewicza były ostre i pełne energii, sekcja rytmiczna Tadeusza Kłoczewiaka i Henryka Tomali pracowała z niezwykłą motoryką, a wokal Wojciecha Gąssowskiego miał w sobie coś przenikliwego, dramatycznego, wręcz rockowego w zachodnim stylu.

Album trwa niespełna 38 minut w oryginalnej edycji, ale był to materiał gęsty, intensywny, bez wypełniaczy. Znalazły się na nim utwory, które do dziś uchodzą za klasyki polskiego rocka: „Płyń pod prąd”, „W pogoni dnia”, „Przygoda bez miłości”. Te trzy kompozycje ukazały się również jako single i były najbardziej rozpoznawalnymi fragmentami płyty .

Tracklista obejmuje jedenaście utworów, m.in. . „Inna jest noc”, „Testament”, „Zguba”, „Śnij o mnie”, „Matylda”, „Licz na siebie sam” i „Droga przez sen” . To zestawienie pokazuje, jak różnorodny był to materiał — od ostrych riffów po bardziej melancholijne, nastrojowe fragmenty.

Brzmienie albumu było surowe, ale jednocześnie bardzo świadome. Kozakiewicz grał z wyczuciem i energią, Tomala trzymał mocny, rockowy puls, a Kłoczewiak na basie nadawał całości charakterystyczną motorykę. Gąssowski, znany później głównie z lżejszego repertuaru, tutaj pokazał zupełnie inne oblicze — mocne, rockowe, pełne ekspresji.

Album miał też gości: Wojciecha Bruślika na kontrabasie, Wojciecha Bolimowskiego na skrzypcach, Zbigniewa Piszczyka na fortepianie i Krzysztofa Sadowskiego na organach, co dodawało niektórym utworom dodatkowej głębi i koloru.

Test powstał w 1971 roku w Warszawie i od początku miał ambicję grać muzykę cięższą, bardziej rockową niż większość polskich zespołów tamtego czasu. Założycielami byli m.in. . Wojciech Gąssowski, Andrzej Mikołajczyk, Aleksander Michalewski, Tomasz Dziuban, Bogdan Gorbaczyński i Ryszard Gromek.

Zespół szybko wypracował własny styl — mocny, gitarowy, inspirowany zachodnim hard rockiem, ale jednocześnie zakorzeniony w polskiej melodyce i tekstach.

To właśnie oni stworzyli brzmienie, które do dziś uchodzi za jedno z najważniejszych w historii polskiego rocka. Kozakiewicz — później znany z Perfectu — już wtedy imponował techniką i feelingiem. Gąssowski — kojarzony dziś głównie z przebojami pop — w Test pokazał, że potrafi być pełnokrwistym rockowym frontmanem.

Test działał krótko, ale intensywnie. Po wydaniu albumu i kilku singli zespół stopniowo zaczął wygasać, a jego członkowie rozeszli się do innych projektów. Jednak to, co nagrali w 1974 roku, zostało — i do dziś jest uważane za kamień milowy polskiego hard rocka.

„Test” album jest waży, bo był pierwszy. Bo był odważny. Bo brzmiał inaczej niż wszystko, co wtedy powstawało w Polsce.

„Test” to płyta, która otworzyła drzwi dla cięższego rocka w naszym kraju. Wyprzedziła epokę Muzyki Młodej Generacji o kilka lat i pokazała, że polski rock może być naprawdę mocny, gitarowy i światowy w brzmieniu.

Do dziś album uchodzi za kultowy, a jego wpływ na późniejsze pokolenia muzyków jest nie do przecenienia.

Czwartek 26.02.2026
  • 1. Sailing On The Seven Seas
  • 2. Pandora’s Box
  • 3. Then You Turn Away
  • 4. Speed Of Light
  • 5. Was It Something I Said
  • 6. Big Town
  • 7. Call My Name
  • 8. Apollo XI
  • 9. Walking On Air
  • 10. Walk Tall
  • 11. Neon Lights
  • 12. All That Glitters

OMD – Sugar Tax (1991)

„Sugar Tax” z 1991 roku to album, który w historii OMD zajmuje miejsce absolutnie wyjątkowe. To nie jest tylko kolejna płyta w ich dyskografii — to powrót, odrodzenie i jednocześnie całkowita redefinicja brzmienia zespołu. Po kilku latach milczenia i po rozpadzie klasycznego składu Andy McCluskey został sam na pokładzie i musiał wymyślić OMD na nowo. „Sugar Tax” jest właśnie efektem tego procesu: świeżym, nowoczesnym, pełnym energii i emocji albumem, który wprowadził OMD w lata 90. z przytupem.

Album ukazał się 7 maja 1991 roku nakładem Virgin Records i był ósmym studyjnym wydawnictwem zespołu. Powstawał w latach 1989–1990 w kilku studiach w Liverpoolu i Londynie, a jego brzmienie to połączenie synth‑popu z dance‑popem, ale w wersji bardziej dojrzałej, bardziej dramatycznej i bardziej emocjonalnej niż w latach 80.

„Sugar Tax” otwiera „Sailing on the Seven Seas”, utwór, który od razu stał się wielkim przebojem i jednym z najbardziej rozpoznawalnych singli OMD. To piosenka pełna energii, z charakterystycznym, lekko przesterowanym rytmem i wokalem McCluskeya, który brzmi tu pewnie, mocno, wręcz triumfalnie. „Pandora’s Box” to z kolei bardziej melancholijna, elegancka kompozycja, oparta na pięknej melodii i subtelnej elektronice — jeden z najpiękniejszych singli w historii zespołu.

Cały album jest niezwykle różnorodny. „Then You Turn Away” to emocjonalna ballada, „Speed of Light” pulsuje klubową energią, „Was It Something I Said” ma w sobie dramatyzm i napięcie, „Apollo XI” bawi się futurystyczną elektroniką, a „Walking on Air” jest jednym z najbardziej lirycznych momentów płyty. Na końcu pojawia się jeszcze „Neon Lights”, cover Kraftwerk, który jest hołdem dla zespołu, bez którego OMD nigdy by nie powstało. Tracklista w wersji europejskiej obejmuje dwanaście utworów, zgodnie z wydaniem Virgin CDV2648.

„Sugar Tax” był ogromnym sukcesem komercyjnym. W Wielkiej Brytanii dotarł do 3 miejsca listy albumów, co było najlepszym wynikiem OMD od lat. Krytycy chwalili go za świeżość, melodyjność i nowoczesne brzmienie. Dla wielu fanów to właśnie ta płyta jest jednym z najważniejszych momentów w historii zespołu — dowodem, że OMD potrafiło przetrwać zmiany i odrodzić się w nowej formie.

Orchestral Manoeuvres in the Dark, czyli OMD, to jeden z najważniejszych zespołów w historii muzyki elektronicznej. Powstali w 1978 roku w Wirral, niedaleko Liverpoolu, a ich założycielami byli Andy McCluskey i Paul Humphreys. Od początku tworzyli muzykę, która łączyła chłód i minimalizm elektroniki z emocjonalnymi melodiami i inteligentnymi tekstami.

W latach 80. stali się jedną z ikon synth‑popu. Utwory takie jak „Enola Gay”, „Souvenir”, „Electricity”, „Maid of Orleans” czy „Messages” do dziś są klasykami gatunku. OMD wyróżniało to, że potrafili łączyć eksperyment z przebojowością — byli jednocześnie nowatorscy i przystępni.

W drugiej połowie lat 80. zespół przeżył kryzys, a w 1989 roku Humphreys, Cooper i Holmes odeszli, zakładając projekt The Listening Pool. McCluskey został sam i to właśnie on stworzył „Sugar Tax”, pracując z nowymi producentami i muzykami. Album okazał się wielkim sukcesem i udowodnił, że OMD może istnieć nawet w zmienionej formie.

OMD to zespół, który zawsze potrafił się odnaleźć w nowych czasach. W latach 80. byli pionierami synth‑popu, w latach 90. odświeżyli swoje brzmienie dzięki „Sugar Tax”, a po reaktywacji w 2006 roku nagrali kolejne świetne albumy, które pokazały, że ich muzyka jest ponadczasowa.

Piątek 27.02.2026
  • A1. Obserwator
  • A2. Histeria
  • A3. To Tylko Mój Pogrzeb
  • A4. Paryż, Miasto Wymarzone
  • B1. Cieć
  • B2. Trędowata Marionetka
  • B3. Ochrona Zdrowia Psychicznego
  • B4. Modlitwa O Więź

REZERWAT – Rezerwat (1984)

„Rezerwat” z 1984 roku to jeden z najbardziej charakterystycznych debiutów w historii polskiego rocka lat 80. Album, który dziś uchodzi za kultowy, w swoim czasie był czymś świeżym, nieoczywistym i bardzo emocjonalnym. Rezerwat wszedł na scenę z muzyką, która łączyła rockową ekspresję z popową melodyjnością, ale przede wszystkim z ogromną dawką romantycznego, czasem wręcz dramatycznego nastroju. To płyta, która ma w sobie klimat tamtej epoki: trochę mroku, trochę melancholii, trochę buntu, a przede wszystkim — ogromną szczerość.

Debiutancki album zespołu ukazał się nakładem Tonpressu i od razu zwrócił uwagę słuchaczy. To płyta, która nie próbuje być ciężka ani agresywna — zamiast tego stawia na emocje, melodie i charakterystyczny wokal Andrzeja Adamiaka. Jego głos, lekko zachrypnięty, pełen melancholii, stał się znakiem rozpoznawczym Rezerwatu.

Debiut Rezerwatu nie osiągnął natychmiastowego, masowego sukcesu komercyjnego, ale zyskał status ważnego dokumentu polskiej nowej fali i pozostaje ceniony przez fanów gatunku za autentyczność i energetyczne wykonanie. Krytycy i słuchacze wskazują na solidne kompozycje i charakterystyczny klimat płyty, który umiejscawia zespół w szerszym nurcie polskiej alternatywy lat 80. Płyta bywa przywoływana w retrospektywach dotyczących tamtego okresu.

Co warto posłuchać uważniej? Płytę otwiera „Obserwator” — przykład mocnego otwarcia z wyraźnym riffem i narracyjnym tekstem. Treeci utwór „To Tylko Mój Pogrzeb” — dłuższy, bardziej dramatyczny numer pokazujący zdolność zespołu do budowania napięcia. Na koniec albumu znajdziemy piosenkę „Modlitwa O Więź” — zamykający album utwór o rozbudowanej formie, często uznawany za jeden z najbardziej pamiętnych momentów płyty.

Brzmienie płyty jest typowe dla pierwszej połowy lat 80. — syntezatory mieszają się z gitarami, rytm bywa prosty, ale nośny, a całość ma w sobie coś z nowej fali, choć Rezerwat nigdy nie był zespołem stricte nowofalowym. To raczej rock romantyczny, rock emocji, rock codzienności.

Rezerwat powstał w 1982 roku w Łodzi, a jego liderem, wokalistą, basistą i głównym autorem był Andrzej Adamiak — postać absolutnie kluczowa dla istnienia zespołu. To on pisał teksty, komponował muzykę i nadawał Rezerwatowi charakter. Jego wrażliwość, sposób śpiewania i pisania sprawiły, że zespół wyróżniał się na tle innych grup tamtego okresu.

Skład z czasów debiutu obejmował m.in.:

  • Andrzej Adamiak – wokal, bas, lider zespołu
  • Zbigniew Adamiak – gitara
  • Wojciech Kosiński – gitara
  • Jacek Szafraniec – perkusja
  • Marek Wawrzyniak – instrumenty klawiszowe

To muzycy, którzy stworzyli brzmienie Rezerwatu — z jednej strony proste i melodyjne, z drugiej pełne emocji i charakteru. Zespół szybko zdobył popularność dzięki swojej autentyczności i niepowtarzalnemu stylowi.

Rezerwat był zespołem, który nie próbował kopiować zachodnich wzorców. Ich muzyka była bardzo „polska” — w najlepszym znaczeniu tego słowa. Teksty Adamiaka były liryczne, czasem gorzkie, czasem romantyczne, ale zawsze szczere. To właśnie ta szczerość sprawiła, że Rezerwat stał się jednym z najważniejszych zespołów polskiego rocka lat 80.

Dlaczego ten album jest ważny? Bo jest jednym z najbardziej charakterystycznych debiutów tamtej epoki. Bo zawiera „Zaopiekuj się mną” — utwór, który stał się hymnem pokolenia. Bo pokazuje, że rock może być romantyczny, emocjonalny i jednocześnie bardzo prawdziwy. „Rezerwat” to płyta, która nie starzeje się, bo jej siłą są emocje — a te są ponadczasowe.

Jeśli chcesz usłyszeć wybraną przez Ciebie płytę w Radio Divertimento, w cyklu „Płyta Dnia”, po prostu w komentarzu wpisz jej tytuł i wykonawcę. Komentarze wyłącznie z propozycjami, jeśli chcesz zostawić nam wiadomość, zapraszamy do formularza kontaktowego lub Księgi Gości. Propozycje pod tym postem można zamieszczać przez 6 dni do czasu publikacji nowego posta, lub napisać do nas email, albo zostawić poniżej w wiadomości GG.

If you would like to request an album to be featured on Radio Divertimento’s „Album of the Day” series, simply leave a comment below with the title and artist. Please only use the comments for album requests. If you’d like to leave us a message, please use our contact form or guestbook. You can submit your suggestions on this post for 6 days until a new one is published, or you can email us or leave a message on GG.

Płyta Dnia – Zgłoś propozycję

Płyty na podstawie zgłoszeń słuchaczy przygotowuje Arkady.
Audycję realizuje Krzysiek „Michnick„, prezentuje Żaneta i Marek.
Opisy opracował zespół portalu: 
Info Music Radio Divertimento 

3 thoughts on “PŁYTA DNIA 9/2026

  1. Fancy -The orginal hit collection ,
    Numero Uno-the best of the best,
    Kapitan Nemo-kapitan Nemo proponuję

  2. Dzień dobry.
    Rezerwat – dobry wybór.
    Może Variete – I znowu ktoś przestawił kamienie.
    Pozdrawiam

  3. Fajne płytki w tym tygodniu. Moje propozycje to:
    Zbigniew Wodecki – Zbigniew Wodecki (1976)
    Janet Jackson – Control (1986)
    Sparks – Gratuitous Sax & Senseless Violins (1994)
    Melanie C – Northern Star (1999)
    Pozdrawiam 😊

Comments are closed.