| CARS & BRIDES | EMPIRE OF THE SUN | GARY MOORE | SPARKS | BRONSKI BEAT |
Płyty dnia od poniedziałku 30 marca do piątku 3 kwietnia.
Słuchamy o godz. 2:00 i 10:00, oraz o godz. 17:00.
Powtórki w nocnym maratonie płytowym, w niedzielę 5 kwietnia od godz. 2:00.

- 1 Sahara Nights (Maxi-Version)
- 2 Venus To Mars (Maxi-Version)
- 3 Midnight (Maxi-Version)
- 4 Rainbow In The Dark
- 5 Hills (Maxi-Version)
- 6 Ride In The Rain (Maxi-Version)
- 7 Cold As Ice (Maxi-Version)
- 8 Italian Summer (Italo Disco Version By Tom Payle)
- 9 Popstar (Maxi-Version)
- 10 One In A Million (Maxi-Version)
- 11 Midnight (Marcel De Van Maxi Version)
- 12 Ride In The Rain (Marcel De Van Maxi Version)
- 13 Italian Summer (Italo Disco Version By Tom Payle)
CARS & BRIDES – The 1st Album (2024)
Poniedziałek 30.03.2026
Album „CARS & BRIDES – The 1st Album” wydany w maju 2024 roku to wyjątkowy projekt muzyczny, który stanowi pomost między złotą erą lat osiemdziesiątych a współczesną produkcją studyjną. Jest to wydawnictwo głęboko zakorzenione w nurcie New Generation Italo Disco oraz synth-popu, oferujące słuchaczom podróż do czasów neonów, szybkich samochodów i chwytliwych, tanecznych melodii. Całość materiału została przygotowana z myślą o fanach brzmienia retro, którzy cenią sobie krystalicznie czystą jakość dźwięku i profesjonalne aranżacje charakterystyczne dla najlepszych europejskich studiów nagraniowych.
Płyta ta nie jest przypadkowym zbiorem piosenek, lecz przemyślaną kolekcją, która niemal w całości opiera się na tzw. Maxi-Wersjach. Taki dobór utworów, jak „Sahara Nights” czy „Venus To Mars”, w ich rozbudowanych formach, jest bezpośrednim ukłonem w stronę kultury klubowej lat 80., gdzie przedłużone wstępy i rozbudowane sekcje instrumentalne pozwalały słuchaczowi w pełni zanurzyć się w rytmie.
Głównym filarem i głosem całego przedsięwzięcia jest niezmiennie Lian Ross (Josephine Hiebel), której wokal stanowi spoiwo łączące wszystkie kompozycje, od dynamicznego „Popstar” po nastrojowe „Rainbow In The Dark”. Jednakże projekt Cars & Brides to przede wszystkim efekt jej ścisłej współpracy z mężem i producentem, Luisem Rodriguezem. To właśnie Luis Rodriguez odpowiada za warstwę instrumentalną i charakterystyczny, „lśniący” sznyt produkcyjny, który słyszymy w utworach takich jak „Hills” czy „Ride In The Rain”. Jego wizja artystyczna opiera się na wykorzystaniu nowoczesnych instrumentów wirtualnych w taki sposób, aby emulowały one ciepłe, analogowe brzmienie legendarnych syntezatorów sprzed dekad.
Bardzo istotnym elementem tej płyty jest obecność zewnętrznych twórców i remikserów, którzy nadali albumowi różnorodności w ramach jednego gatunku. Na szczególną uwagę zasługuje Marcel De Van, ceniony producent nurtu Space Synth, którego autorskie wersje „Midnight” oraz „Ride In The Rain” wprowadzają do albumu futurystyczny, niemal kosmiczny klimat, bogaty w partie vocodera. Równie ważną postacią jest Tom Payle, którego „Italo Disco Version” utworu „Italian Summer” domyka płytę, nadając jej specyficzny, śródziemnomorski charakter, tak uwielbiany przez fanów gatunku. Dzięki takiemu doborowi współpracowników, album staje się swoistym manifestem nurtu New Generation Italo Disco, łączącym profesjonalizm doświadczonych muzyków z energią współczesnych aranżerów.
Podsumowując, Luis Rodriguez stoi za sterami projektu Cars & Brides jako główny producent, dbając o to, by każda sekunda nagrania brzmiała zgodnie z najwyższymi standardami, do których przyzwyczaił fanów przez ostatnie czterdzieści lat. Josephine jako Lian Ross pozostaje niezmiennie jego muzą i główną gwiazdą, co czyni ten album bardzo osobistym, rodzinnym wręcz przedsięwzięciem.

- 1 Lux
- 2 DNA
- 3 Alive
- 4 Concert Pitch
- 5 Ice On The Dune
- 6 Awakening
- 7 I’ll Be Around
- 8 Old Flavours
- 9 Celebrate
- 10 Surround Sound
- 11 Disarm
- 12 Keep A Watch
EMPIRE OF THE SUN – Ice On Dune (2013)
Wtorek 31.03.2026
Album „Ice on the Dune” z 2013 roku to drugie studyjne dzieło australijskiego duetu Empire of the Sun, które stanowi spektakularne rozwinięcie ich futurystycznej, niemal baśniowej wizji muzyki pop. Po gigantycznym sukcesie debiutu, zespół postawił na brzmienie jeszcze bardziej epickie, kinowe i nasycone elektroniką, tworząc album koncepcyjny oparty na fikcyjnej mitologii „Cesarza i Proroka”. Tracklista idealnie odzwierciedla tę podróż – od podniosłego, orkiestrowego wstępu w „Lux”, przez taneczne hymny takie jak „Alive” i „DNA”, aż po nastrojowe, refleksyjne zakończenie w postaci „Keep A Watch”. Płyta ta jest esencją nowoczesnego synth-popu, w którym chwytliwe melodie spotykają się z bogatą, wielowarstwową produkcją, przywodzącą na myśl ścieżkę dźwiękową do wysokobudżetowego filmu science-fiction.
Głównymi postaciami i wykonawcami projektu są dwaj niezwykle kreatywni artyści z Australii: Luke Steele oraz Nick Littlemore. Luke Steele, znany wcześniej z alternatywnej grupy The Sleepy Jackson, wciela się w postać Cesarza i jest głównym głosem zespołu – jego charakterystyczna, nieco oniryczna barwa wokalu nadaje utworom takim jak „Celebrate” czy „Concert Pitch” unikalnego charakteru. Nick Littlemore, będący połową tanecznego duetu Pnau, pełni rolę Proroka i choć rzadziej pojawia się na froncie jako wokalista, jest mózgiem operacji w kwestii kompozycji i kierunku artystycznego. Razem stworzyli wizerunek oparty na ekstrawaganckich kostiumach i surrealistycznych teledyskach, co sprawia, że Empire of the Sun to projekt nie tylko muzyczny, ale i wizualny.
Za brzmienie albumu odpowiadał sprawdzony sztab twórców, wśród których kluczową postacią był wieloletni współpracownik duetu, Peter Mayes. Jako współproducent i inżynier dźwięku, Mayes pomógł przekuć wizje Steele’a i Littlemore’a w dopracowane technicznie utwory, które brzmią potężnie zarówno w radiu, jak i na festiwalowych scenach. W procesie twórczym uczestniczył również Jonathan Sloan, który współpisał wiele tekstów i partii instrumentalnych, dbając o to, by każda piosenka miała odpowiedni ładunek emocjonalny. „Ice on the Dune” to efekt pracy ludzi, którzy nie bali się zaryzykować i stworzyć czegoś totalnego – płyty, która jest jednocześnie nowoczesna i zakorzeniona w najlepszych tradycjach elektronicznego popu lat 80.
Premiera albumu „Ice on the Dune” została poprzedzona spektakularnym, krótkometrażowym filmem zatytułowanym „Discovery”, który wprowadził fanów w nową, bogatą mitologię zespołu. Produkcja ta, utrzymana w stylistyce wysokobudżetowego kina przygodowego i science-fiction, nakreśliła fabularne tło dla całej płyty, czyniąc z niej coś więcej niż tylko zbiór piosenek. Historia opowiedziana w filmie dzieje się tysiące lat po wydarzeniach z debiutanckiego albumu i skupia się na kradzieży potężnego, świętego klejnotu, który był źródłem harmonii w świecie rządzonym przez Cesarza i Proroka.
Głównym antagonistą tej opowieści jest tajemniczy Król Cieni, który wykrada wspomniany artefakt, co doprowadza do zachwiania równowagi sił natury i pogrążenia krainy w chaosie. Luke Steele i Nick Littlemore, wcielający się w swoje ikoniczne role, wyruszają w epicką podróż przez różnorodne, surrealistyczne krainy – od mroźnych jaskiń po pustynne wydmy – aby odzyskać skarb i przywrócić światło swojemu imperium. Ta wizualna narracja była bezpośrednio kontynuowana w teledysku do pierwszego singla „Alive”, gdzie widzimy bohaterów przemierzających jaskinie i lasy, co nadało muzyce niezwykle przygodowego, wręcz heroicznego wydźwięku.
Cały ten projekt filmowy był niezwykle ambitny, ponieważ zespół zdecydował się na współpracę z profesjonalnym studiem efektów specjalnych, co zaowocowało estetyką przypominającą połączenie „Gwiezdnych Wojen” z wizjami Alejandro Jodorowsky’ego. Dzięki temu „Ice on the Dune” stało się kompletnym doświadczeniem multimedialnym, w którym każdy utwór z listy mógł być interpretowany jako kolejny etap tej międzygalaktycznej wyprawy. Takie podejście pozwoliło Empire of the Sun na stałe zapisać się w pamięci słuchaczy jako jeden z najbardziej kreatywnych i wizualnie fascynujących zespołów współczesnej elektroniki.

- 1 Moving On
- 2 Oh Pretty Woman
- 3 Walking By Myself
- 4 Still Got The Blues
- 5 Texas Strut
- 6 Too Tired
- 7 King Of The Blues
- 8 As The Years Go Passing By
- 9 Midnight Blues
- 10 That Kind Of Woman
- 11 All Your Love
- 12 Stop Messin’ Around
GARY MOORE – Still Got The Blues (1990)
Środa 1.04.2026
Gary Moore to postać absolutnie pomnikowa na mapie gitarowego grania. Ten pochodzący z Belfastu wirtuoz przez lata udowadniał, że jest prawdziwym muzycznym kameleonem. Zanim stał się ikoną blues-rocka, szlifował swoje umiejętności w zupełnie innych rejonach. Grał wymagający jazz-rock w formacji Colosseum II, tworzył zręby klasycznego hard rocka u boku swojego przyjaciela Phila Lynotta w legendarnym Thin Lizzy, a w latach osiemdziesiątych święcił triumfy na heavymetalowych scenach z takimi hitami jak „Over the Hills and Far Away”. Niezależnie jednak od tego, w jakim gatunku się poruszał, zawsze wyróżniała go niesamowita biegłość techniczna, niekończący się, śpiewny dźwięk wyciskany z ukochanego Gibsona Les Paula i potężny ładunek emocjonalny, który wkładał w każdą wygraną nutę.
Pod koniec lat osiemdziesiątych Moore poczuł zmęczenie wizerunkiem heavymetalowca i graniem szybkich, agresywnych solówek. Postanowił zaryzykować i wrócić do korzeni – do muzyki, która ukształtowała go w młodości i zawsze grała mu w duszy. Tak narodził się wydany w 1990 roku album „Still Got The Blues”. Wytwórnia płytowa była pełna obaw, spodziewając się komercyjnego samobójstwa, ale stało się coś zupełnie odwrotnego. Płyta okazała się największym sukcesem artystycznym i sprzedażowym w jego karierze, rozchodząc się w milionach egzemplarzy i na nowo definiując brzmienie elektrycznego bluesa na nadchodzącą dekadę.
Sam album to mistrzowska mieszanka porywających wykonań klasycznych standardów, takich jak energiczne „Walking by Myself”, i znakomitych kompozycji autorskich. Bez wątpienia największym fenomenem jest tu utwór tytułowy. Ballada „Still Got The Blues (For You)” to absolutny majstersztyk, a zawarta w niej solówka uchodzi za jedną z najbardziej przejmujących i natychmiastowo rozpoznawalnych w całej historii muzyki rockowej. O tym, jak wielkim szacunkiem Gary Moore cieszył się w branży, najlepiej świadczy lista gości zaproszonych do studia. Zaszczycili go swoją obecnością absolutni tytani gatunku: Albert King i Albert Collins, a w utworze „That Kind of Woman” swoją partię zagrał sam George Harrison z The Beatles.
Wydając „Still Got The Blues”, Gary Moore udowodnił, że blues wcale nie musi brzmieć archaicznie. Zagrał go ze świeżością, rockowym pazurem i potężnym brzmieniem, otwierając ten gatunek na oścież dla zupełnie nowego pokolenia słuchaczy. To płyta kompletna, na której słychać duszę artysty.
Gary More urodził się 4 kwietnia 1952 roku w Belfaście (Irlandia Północna), zmarł 6 lutego 2011 roku w Esteponie (Hiszpania). Moore zmarł niespodziewanie na zawał serca we śnie, podczas wakacji na południu Hiszpanii. Miał 58 lat.

- 1 Gratuitous Sax
- 2 When Do I Get To Sing „My Way”
- 3 (When I Kiss You) I Hear Charlie Parker Playing
- 4 Frankly, Scarlett, I Don’t Give A Damn
- 5 I Thought I Told You To Wait In The Car
- 6 Hear No Evil, See No Evil, Speak No Evil
- 7 Now That I Own The BBC
- 8 Tsui Hark
- 9 The Ghost Of Liberace
- 10 Let’s Go Surfing
- 11 Senseless Violins
SPARKS – Gratuitous Sax & Senseless Violins (1994)
Czwartek 2.04.2026
Bracia Ron i Russell Mael, czyli duet tworzący zespół Sparks, to absolutny ewenement na światowej scenie muzycznej i prawdziwe muzyczne kameleony. Trudno zaszufladkować ich twórczość, bo od początku lat siedemdziesiątych płynnie przeskakiwali od glam rocka, przez power pop, aż po synth-pop i muzykę elektroniczną. Russell to wulkan energii obdarzony niesamowitym, charakterystycznym falsetem, z kolei starszy Ron to mózg operacji – główny kompozytor, autor niezwykle błyskotliwych, ironicznych tekstów, znany ze swojego absolutnie kamiennego wyrazu twarzy i charakterystycznego wąsika podczas gry na klawiszach. Byli inspiracją dla całych pokoleń muzyków, od Queen po Depeche Mode, a ich ekscentryczny wizerunek i teatralność do dziś stanowią ich znak rozpoznawczy.
Wróćmy jednak do roku 1994 i premiery albumu „Gratuitous Sax & Senseless Violins”. Płyta ta była dla Sparks niezwykle ważna, ponieważ stanowiła ich wielki powrót po sześcioletniej przerwie wydawniczej – najdłuższej, na jaką do tamtej pory się zdecydowali. Zespół wydał album, którego tytuł to genialna, typowa dla braci Mael gra słów, kpiąca z ostrzeżeń przed „nieuzasadnionym seksem i bezsensowną przemocą” (gratuitous sex and senseless violence) w mediach. Na okładce widać braci uciekających właśnie z saksofonem i skrzypcami, co idealnie oddaje ich absurdalne poczucie humoru.
Muzycznie ten album to fascynująca wolta. Sparks na początku lat dziewięćdziesiątych mocno zafascynowali się europejską sceną klubową i brzmieniami techno czy eurodance. Płyta jest więc bardzo elektroniczna, napędzana syntezatorami i tanecznym rytmem, ale wciąż przesiąknięta tą unikalną, kabaretową aurą braci Mael. To nie jest zwykła muzyka taneczna – to pop najwyższej próby, pełen melancholii i literackich odniesień.
Najjaśniejszym punktem i absolutnym hitem z tego krążka jest utwór „When Do I Get to Sing 'My Way'”. To genialna, słodko-gorzka piosenka o niespełnionych ambicjach i czekaniu na swój moment chwały, z wyraźnym odniesieniem do słynnego przeboju Franka Sinatry (i Sida Viciousa). Utwór ten stał się gigantycznym przebojem w Europie, szczególnie w Niemczech, wprowadzając twórczość Sparks w lata dziewięćdziesiąte z wielkim przytupem i zjednując im zupełnie nową publiczność, nie zapominając przy tym o dawnych fanach ceniących ich za inteligencję i niesztampowość.

- A1 Why?
- A2 Ain’t Necessarily So
- A3 Screaming
- A4 No More War
- A5 Love & Money
- B1 Smalltown Boy
- B2 Heatwave
- B3 Junk
- B4 Need A Man Blues
- B5 I Feel Love / Johnny Remember Me
BRONSKI BEAT – The Age Of Consent (1984)
Piatek 3.04.2026
Gdy w 1984 roku światło dzienne ujrzał album „The Age of Consent”, brytyjska scena muzyczna przeżyła wstrząs, którego echa niosą się do dziś. Zespół Bronski Beat nie tylko dostarczył zestawu tanecznych hitów, ale przede wszystkim dokonał aktu niebywałej odwagi obywatelskiej. W czasach, gdy pop był często tylko ucieczką, zabawą, trio z Londynu postanowiło wykorzystać syntezatory jako narzędzie walki o godność i równość, tworząc jeden z najbardziej politycznych debiutów w historii nowoczesnej elektroniki.
Fundamentem grupy byli trzej mężczyźni, którzy nie zamierzali ukrywać swojej tożsamości za metaforami. Jimmy Somerville, obdarzony nieziemskim, przeszywającym falsetem, stał się głosem całego pokolenia wykluczonych. Obok niego Steve Bronski oraz Larry Steinbachek tkali gęste, syntetyczne struktury, które łączyły chłód maszyn z emocjonalnym żarem soulu. Nad całością czuwał producent Mike Thorne, człowiek, który wcześniej pomógł zdefiniować brzmienie Soft Cell. To właśnie dzięki jego wizji surowa energia Hi-NRG zyskała na płycie szlachetność i głębię, która pozwoliła jej przetrwać próbę czasu lepiej niż wiele innych produkcji z połowy lat osiemdziesiątych.
Sam tytuł wydawnictwa, oznaczający „Wiek przyzwolenia”, był bezpośrednim atakiem na ówczesne brytyjskie prawo. W 1984 roku granica wieku dla kontaktów homoseksualnych wynosiła w Wielkiej Brytanii 21 lat, podczas gdy dla heteroseksualnych było to lat 16. Muzycy posunęli się nawet do tego, że na wewnętrznej stronie okładki winyla wydrukowali zestawienie przepisów z różnych krajów Europy, obnażając hipokryzję i niesprawiedliwość systemu. Był to manifest podany w formie, której nie dało się zignorować, ponieważ pulsował w rytm najbardziej chwytliwych melodii tamtej dekady.
Sercem albumu pozostaje nieśmiertelny utwór „Smalltown Boy”. Ta kompozycja to coś więcej niż piosenka; to uniwersalna opowieść o ucieczce z dusznego, nietolerancyjnego prowincjonalnego miasteczka w poszukiwaniu wolności. Emocjonalny ciężar tekstu, w połączeniu z charakterystyczną linią syntezatora, stworzył hymn, który do dziś rezonuje w sercach każdego, kto kiedykolwiek czuł się „inny”. Równie silny przekaz niósł utwór „Why?”, będący gniewnym, tanecznym zapytaniem o źródła nienawiści, oraz zaskakująca interpretacja standardu Gershwina „It Ain’t Necessarily So”, która podważała religijne dogmaty z lekkością popowego przeboju.
Dziedzictwo „The Age of Consent” jest wielowarstwowe. Z jednej strony płyta zdefiniowała brzmienie synth-popu, udowadniając, że elektroniczna muzyka taneczna może posiadać duszę i nieść ważny przekaz społeczny. Z drugiej strony, sukces komercyjny albumu otworzył drzwi dla wielu artystów LGBTQ+, pokazując, że szczerość i radykalizm mogą iść w parze z obecnością na listach przebojów. Choć skład zespołu wkrótce po premierze uległ zmianie wraz z odejściem Somerville’a, ich debiutanckie dzieło pozostaje nienaruszonym pomnikiem odwagi, który wciąż zachęca do tańca i skłania do refleksji nad wolnością jednostki.
Jeśli chcesz usłyszeć wybraną przez Ciebie płytę w Radio Divertimento, w cyklu „Płyta Dnia”, po prostu w komentarzu wpisz jej tytuł i wykonawcę. Komentarze wyłącznie z propozycjami, jeśli chcesz zostawić nam wiadomość, zapraszamy do formularza kontaktowego lub Księgi Gości. Propozycje pod tym postem można zamieszczać przez 6 dni do czasu publikacji nowego posta, lub napisać do nas email, albo zostawić poniżej w wiadomości GG.
If you would like to request an album to be featured on Radio Divertimento’s „Album of the Day” series, simply leave a comment below with the title and artist. Please only use the comments for album requests. If you’d like to leave us a message, please use our contact form or guestbook. You can submit your suggestions on this post for 6 days until a new one is published, or you can email us or leave a message on GG.
Płyty na podstawie zgłoszeń słuchaczy przygotowuje Arkady.
Audycję realizuje Krzysiek „Michnick„, prezentuje Żaneta i Marek.
Opisy opracował zespół portalu: Info Music Radio Divertimento







Ed Sheeran, ÷ (Divide) z 2027 roku, płyta zdobyła ogromną popularnością dzięki takim hitom jak ,, Shape od You”, ,,Perfect”.
Rappers Against Racism-The message kriss z Gniezna , Ice Mc – Cinema(1990), oraz Ice Mc- Ice,n, green (1994). Dr,Alban-One love(the album), Mc Sar & The Real Mc Coy- On the move (1990). Jeszcze Masterboy-Different dreams (1994) i Fun Factory-Fun-Tastic(1995). Ken Laszlo -Ken Laszlo (1987).
Witam! Z tej strony guma.
To moja pierwsza propozycja na tym fantastycznym radyjku…
Proponuję płytkę Dead or Alive – Fragile.
Music Instructor- The World of music instructor
Mode One-Queen of my heart
Proponuję zapoznać się z fajnym albumem pop Ani Karwan z 2023 roku – Swobodnie.
Proponuję album – „Don’t Shoot Me I’m Only the Piano Player” z 1973 roku Eltona Johna , na którym znajduje się jego największy hit „Crocodile Rock” – pozostałe też są lekkie, łatwe i miłe w odsłuchu.