| NICOLETTE LARSON | PANTHER REX | BREAKOUT | DJ COMPANY | CHRISTINE AND THE QUEENS |

Płyty dnia od poniedziałku 14 września do piątku 18 września.
Słuchamy o godzinie 10:00, oraz 17:00.
Powtórki w nocnym maratonie płytowym, w niedzielę 20 września od godz. 2:00.

NICOLETTE LARSON – In The Nick Of Time (1979)

  • A1. Dancin’ Jones
  • A2. Just In The Nick Of Time
  • A3. Let Me Go, Love
  • A4. Rio De Janeiro Blue
  • A5. Breaking Too Many Hearts
  • B1. Back In My Arms
  • B2. Fallen
  • B3. Daddy
  • B4. Isn’t It Always Love
  • B5. Trouble

Poniedziałek 14.09.2026

Wydany w 1979 roku drugi album amerykańskiej wokalistki nosi tytuł „In The Nick Of Time” i jest podręcznikowym przykładem luksusowego, kalifornijskiego brzmienia końca lat 70., znanego dziś jako West Coast pop lub Yacht Rock. Po gigantycznym sukcesie debiutu i przeboju „Lotta Love” Nicolette Larson ugruntowała na nim swoją pozycję artystki o niezwykle ciepłej, kojącej barwie głosu, która idealnie stapiała się z bogatymi, studyjnymi aranżacjami.

Brzmienie i zawartość: kalifornijski luz i soulowy groove

Tracklista to starannie wyselekcjonowana mieszanka coverów i utworów napisanych przez znakomitych songwriterów, oscylująca między miękkim rockiem, R&B a gładkim popem.

  • Złoty duet: Absolutną ozdobą płyty i jej największym hitem jest „Let Me Go, Love”. To przepiękny, wokalny duet z Michaelem McDonaldem, którego głęboki, soulowy głos genialnie kontrastuje z jasną i delikatną barwą Larson.
  • Klasyka i covery: Płytę otwiera rytmiczne, lekko funkujące „Dancin’ Jones” (kompozycja legendarnych twórców Jerry’ego Leibera i Mike’a Stollera). Uwagę zwraca również zmysłowe, przesiąknięte łagodnym, latynoskim rytmem „Rio De Janeiro Blue”, które stało się jednym z najbardziej lubianych utworów w jej repertuarze.
  • Popowy fundament: Tytułowe „Just In The Nick Of Time” czy pełne emocji „Fallen” to przykłady perfekcyjnie wyprodukowanego pop-rocka. Piosenki opierają się na charakterystycznych dla tamtej epoki, wielogłosowych chórkach i krystalicznie czystych partiach instrumentów klawiszowych.

Twórcy i wykonawcy: śmietanka z Los Angeles

Za bogate brzmienie krążka odpowiadał Ted Templeman – legendarny producent wytwórni Warner Bros., który doskonale wiedział, jak obudować wokalny talent Larson odpowiednimi ludźmi.

Nicolette Larson, obdarzona naturalnym wdziękiem i wybitnym słuchem harmonicznym, zaprosiła do studia absolutną elitę kalifornijskich muzyków sesyjnych. Na płycie usłyszymy między innymi artystów powiązanych z grupą Little Feat (jak znakomity klawiszowiec Bill Payne czy gitarzysta Paul Barrere). To właśnie ta perfekcyjna, studyjna machina z zachodniego wybrzeża USA sprawiła, że muzyka z „In The Nick Of Time” po ponad czterech dekadach nadal imponuje precyzją i niesamowitym muzycznym luzem.

Nicolette Larson urodziła się 17 lipca 1952 roku w Helenie, w amerykańskim stanie Montana.

Ta niezwykle utalentowana wokalistka rozpoczynała swoją muzyczną drogę jako rozchwytywana chórzystka, by pod koniec lat 70. rozpocząć pełną sukcesów karierę solową, którą zapoczątkował jej wielki, debiutancki przebój „Lotta Love” autorstwa Neila Younga. Choć jej ciepły, wszechstronny głos na stałe zapisał się w historii kalifornijskiego soft rocka i muzyki country, dalszy rozwój jej wspaniałej drogi artystycznej przerwała przedwczesna śmierć w 1997 roku, w wieku 45 lat.

PANTHER REX – Panther Rex (1986)

  • A1. Goodbye My Love
  • A2. Show Me The Way To Your Heart
  • A3. I Want You Back
  • A4. Hoolalaloo
  • A5. Leave Me Alone
  • B1. Touch Me
  • B2. High Or Low (Album Remix)
  • B3. Time For Searching
  • B4. Come Over Tonight
  • B5. It’s Not Easy

Wtorek 15.09.2026

Wydany w 1986 roku jedyny album projektu Panther Rex to absolutny ewenement na europejskiej scenie muzyki tanecznej lat 80. Dzięki niezależnemu wydawnictwu (Astra Berlin) oraz zaangażowaniu czołowych berlińskich muzyków, płyta ta całkowicie wyłamuje się ze stereotypu taśmowo produkowanego Euro-Disco, oferując fascynującą hybrydę żywych instrumentów i wczesnej technologii komputerowej.

Brzmienie i zawartość: hybryda maszyn i żywego groove’u

Lista utworów skrywa dziesięć kompozycji, które łączą typowo klubowy, pulsujący rytm z organicznym brzmieniem i wysoce dopracowanymi aranżacjami.

  • Zderzenie dwóch światów: Fundamentem rytmicznym utworów są syntezatory oraz partie basu i perkusji zaprogramowane osobiście przez Panthera Rexa. Te surowe, mechaniczne ramy zostały jednak mistrzowsko ożywione przez partie prawdziwych instrumentów, co w tanecznych produkcjach tamtej dekady było niezwykłą rzadkością.
  • Klubowe perły i remiksy: Płytę napędzają piosenki, które zyskały status podziemnych klasyków europejskich parkietów – od otwierającego krążek „Goodbye My Love”, po wyjątkowo poszukiwany przez DJ-ów „High Or Low (Album Remix)”.
  • Kolekcjonerskie smaczki: Wydawnictwo kryje niespodzianki widoczne dopiero na fizycznej wkładce (innersleeve). To tam dowiadujemy się o gościnnym udziale wokalistki Katji Ebert (w refrenie „Fever In The Moonlight”) oraz znajdujemy rozszerzone tytuły i teksty, potwierdzające ogromną dbałość o detale tego projektu.

Twórcy i wykonawcy: człowiek-orkiestra i berlińska elita

W przeciwieństwie do wielu sztucznych „produktów” tamtych czasów, Panther Rex był autentycznym liderem z własną, pełną wizją artystyczną, który otoczył się w studiu absolutnymi profesjonalistami.

  • Lider z prawdziwego zdarzenia: Tajemniczy Panther Rex nie był tylko „wynajętą twarzą”. Jako główny wokalista, autor chórków, klawiszowiec i programista maszyn perkusyjnych, trzymał w rękach pełną twórczą kontrolę nad powstawaniem materiału.
  • Śmietanka muzyczna Berlina: Do sesji nagraniowej zaproszono wybitnych instrumentalistów. Na gitarze zagrał Joey Albrecht (lider legendarnej, krautrockowej grupy Karthago), a na klawiszach uznany kompozytor i aranżer Franz Bartzsch. Sekcję rytmiczną dodatkowo wzmocniono prawdziwymi bębnami (Chris Evans) i basem (Hans Dieter Lorenz).
  • Cyfrowa rewolucja w studiu: Płytę nagrano w berlińskim Recordland, a za jej ostateczny szlif w Audio Studios odpowiadali uznani inżynierowie (m.in. Stan Regal). Ich rola została określona historycznym dziś terminem „Computer Mix”. Był to ukłon w stronę najnowocześniejszych, sterowanych cyfrowo konsolet (MIDI), które pozwoliły na bezszwowe połączenie żywych muzyków z wirtualnymi sekwencjami.
  • Całkowita niezależność (Astra Berlin): Projekt został zrealizowany od początku do końca poza wielkimi, komercyjnymi wytwórniami (tzw. majorsami). Mała marka Astra Berlin odpowiadała za wszystko – od produkcji, przez prawa fonograficzne, aż po design okładki. To tłumaczy, dlaczego ten wspaniale zrealizowany album ominął szeroką, globalną dystrybucję, stając się po latach elitarnym „białym krukiem” dla prawdziwych koneserów gatunku.

BREAKOUT – Karate (1972)

  • A1. Daję Ci Próg
  • A2. Takie Moje Miasto Jest
  • A3. Nocą Puka Ktoś
  • A4. Powiedzmy To
  • A5. Rzeka Dzieciństwa
  • B1. Jest Gdzieś Taki Dom
  • B2. Śliska Dzisiaj Droga
  • B3. Zaprowadzić Ciebie Muszę Tam
  • B4. Karate

Środa 16.09.2026

Wydany w 1972 roku nakładem Polskich Nagrań „Muza” album „Karate” to czwarty krążek w dorobku grupy Breakout. Płyta ta powszechnie uznawana jest za jedno z najwybitniejszych, a zarazem najcięższych brzmieniowo dzieł w historii polskiego blues rocka. To bezkompromisowe wydawnictwo, którym Tadeusz Nalepa udowodnił, że polska muzyka potrafi dorównać surowością i poziomem technicznym zachodnim gigantom pokroju Led Zeppelin czy Johna Mayalla.

Brzmienie i zawartość: mroczny blues i hardrockowy ciężar

Tracklista to perfekcyjna, 9-utworowa podróż przez gęste, gitarowe riffy i melancholijne, bluesowe ballady.

  • Arcydzieło polskiego bluesa: Sercem pierwszej strony winyla jest legendarna „Rzeka dzieciństwa”. Ten oparty na partiach gitary akustycznej i przejmującym wokalu utwór to jeden z najważniejszych polskich utworów wszech czasów, będący kwintesencją bluesowej nostalgii.
  • Ciężar i groove: Kompozycje takie jak otwierające krążek „Daję Ci Próg” czy dynamiczne „Takie Moje Miasto Jest” i „Nocą Puka Ktoś” napędzane są ciężkimi, przesterowanymi riffami. Zespół gra tu niesamowicie zwarto, tworząc hipnotyczny, rockowy trans.
  • Instrumentalny finał: Zamykający płytę, tytułowy utwór „Karate” to instrumentalny, rozbudowany popis wirtuozerii całego zespołu. Zamiast tradycyjnej piosenki, słuchacze otrzymują fenomenalny, oparty na długich solówkach jam session, który udowadniał ogromny potencjał koncertowy grupy.

Twórcy i wykonawcy: surowy męski skład i poezja Loebla

Decydujący wpływ na ostateczny kształt tej płyty miała radykalna zmiana personalna – „Karate” to pierwszy album Breakoutu zrealizowany całkowicie bez udziału wokalistki Miry Kubasińskiej, prywatnie żony Tadeusza Nalepy.

  • Lider u mikrofonu: Brak głównej wokalistki sprawił, że Tadeusz Nalepa (kompozytor całej muzyki i znakomity gitarzysta) przejął w całości obowiązki wokalne. Jego lekko chropowaty, niewymuszony głos idealnie wpasował się w mroczny, męski klimat wydawnictwa.
  • Perfekcyjna maszyna rockowa: Na potężne brzmienie płyty pracowała genialna sekcja rytmiczna: niezastąpiony Józef Hajdasz (perkusja) oraz doskonale pulsujący Jerzy Goleniewski (gitara basowa). Dopełnieniem całości były niezwykle ostre, drapieżne partie harmonijki ustnej, za które odpowiadał Tadeusz Trzciński.
  • Poeta bluesa: Za wszystkie słowa na płycie odpowiadał Bogdan Loebl – etatowy tekściarz zespołu. Jego poetyckie, często egzystencjalne i niezwykle dojrzałe teksty pozbawiły polskiego rocka banału, nadając muzyce Breakoutu literacką głębię.

DJ COMPANY – The Album (1995)

  • 1. Intro
  • 2. Holiday In The Land Of Love
  • 3. Rhythm Of Love
  • 4. Hold Me Now Forever
  • 5. Fly Away
  • 6. Cybersex Lovegame
  • 7. Do You Believe In Dreams
  • 8. Can You Feel The Spirit
  • 9. Hey Everybody
  • 10. Number One
  • 11. Rhythm Of Love (Groovecult Maranello Mix)
  • 12. Let It Go With The Flow

Czwartek 17.09.2026

Wydany w 1995 roku debiutancki krążek „The Album” niemieckiego projektu DJ Company to podręcznikowy, a zarazem niezwykle przebojowy przykład europejskiej muzyki Eurodance. Płyta stanowi kwintesencję klubowego brzmienia połowy lat 90., oferując perfekcyjnie wyprodukowaną dawkę syntezatorowej energii, która zdołała przebić się daleko poza rynki Starego Kontynentu.

Brzmienie i zawartość: parkietowa precyzja i duch lat 90.

Zawartość płyty to zbiór dwunastu kompozycji skrojonych według najlepszych, sprawdzonych na dyskotekowych parkietach schematów.

  • Globalny superhit: Fundamentem płyty jest flagowy utwór „Rhythm Of Love”. Ta euforyczna, wpadająca w ucho kompozycja osiągnęła gigantyczny sukces międzynarodowy, docierając w późniejszym czasie aż na prestiżową amerykańską listę Billboard Hot 100. Dla czysto europejskiego projektu Eurodance było to osiągnięcie rzadkie i elitarne.
  • Klasyczny schemat i dynamika: Kompozycje takie jak „Holiday In The Land Of Love” czy „Fly Away” opierają się na żelaznych zasadach gatunku. Charakteryzuje je tempo oscylujące w granicach 130–140 BPM, potężna, pompująca linia basu oraz klasyczny podział: agresywny, rytmiczny męski rap w zwrotkach kontrastujący z melodyjnym, potężnym żeńskim śpiewem w refrenach.
  • Technologiczna fascynacja: Uwagę przykuwa utwór „Cybersex Lovegame”. Jego intrygujący tytuł jest doskonałym odzwierciedleniem popkulturowych trendów połowy lat 90. i ówczesnej, nieco naiwnej fascynacji twórców muzycznych wczesnym internetem oraz wirtualną rzeczywistością.
  • Klubowe remiksy: Zwieńczeniem krążka jest zamykający go, blisko siedmiominutowy „Rhythm Of Love (Groovecult Maranello Mix)”, który ukazuje bardziej transowe, nastawione stricte na sety didżejskie oblicze formacji.

Twórcy i wykonawcy: architekci niemieckiego Eurodance’u

Podobnie jak wiele kultowych grup z tamtej dekady (np. Culture Beat czy Snap!), DJ Company było w głównej mierze perfekcyjnie naoliwioną maszyną producencką, za którą stali wizjonerzy ukryci w studiu nagraniowym.

  • Duet producentów: Głównymi architektami brzmienia i ojcami całego projektu byli niemieccy producenci Paul Gelderblom oraz Stefan Benz. To oni odpowiadali za kompozycje, programowanie automatów perkusyjnych, aranżacje i finalny miks, nadzorując cały proces twórczy.
  • Rotacja na froncie: Zgodnie ze specyfiką muzyki tanecznej lat 90., głos i wizerunek zespołu opierał się na starannie dobranych wykonawcach. Płyta czerpie siłę z potężnych wokali utalentowanych piosenkarek sesyjnych (z formacją na przestrzeni lat związane były m.in. January Ordu i Arena) oraz charyzmatycznych, czarnoskórych raperów, którzy nadawali niemieckim produkcjom pożądany, autentyczny amerykański sznyt.

CHRISTINE AND THE QUEENS – Chaleur Humaine (2014)

  • 1. It
  • 2. Saint Claude
  • 3. Christine
  • 4. Science Fiction
  • 5. Paradis Perdus
  • 6. Half Ladies
  • 7. Chaleur Humaine
  • 8. Narcissus Is Back
  • 9. Ugly-Pretty
  • 10. Nuit 17 A 52
  • 11. Here

Piątek 18.09.2026

Wydany w 2014 roku debiutancki krążek „Chaleur Humaine” (z fr. Ludzkie ciepło) francuskiego projektu Christine and the Queens to jedno z najważniejszych europejskich wydawnictw minionej dekady, które zdefiniowało na nowo granice współczesnego art popu. Płyta okazała się gigantycznym sukcesem komercyjnym i artystycznym, oferując unikalne, nowoczesne brzmienie oraz niezwykle odważną narrację na temat tożsamości.

Brzmienie i zawartość: minimalistyczny synth-pop i problematyka płciowa

Zestaw jedenastu kompozycji to fascynująca podróż przez chłodne, precyzyjnie zaaranżowane przestrzenie elektroniczne, w których francuska tradycja piosenki (chanson) spotyka się z pulsującym, współczesnym R&B.

  • Zabawa formą i cytatami: Prawdziwym fenomenem tej płyty jest utwór „Paradis Perdus”. To genialny, międzypokoleniowy mashup, w którym artystka brawurowo zaśpiewała melodię melancholijnego refrenu „Heartless” (z repertuaru amerykańskiego rapera Kanye Westa) do nowej aranżacji kultowej kompozycji „Les Paradis Perdus” francuskiego piosenkarza Christophe’a z 1973 roku.
  • Hymny nowej generacji: Płytę napędzają wielkie, choć ascetyczne w formie przeboje. Znajdziemy tu minimalistyczny, oparty na oszczędnym bicie „Saint Claude” oraz syntezatorowy „Christine” (który po pewnym czasie, w anglojęzycznej wersji jako „Tilted”, szturmem podbił listy przebojów w Wielkiej Brytanii i USA).
  • Queerowy manifest: Zamiast sztampowych piosenek o miłości, materiał muzyczny skupia się na problematyce androgyniczności i dekonstrukcji płci, co najmocniej rezonuje w takich utworach jak otwierające krążek „It” (z wersem: „I’ve got it, I’m a man now”) czy manifestacyjne „Half Ladies”.

Twórcy i wykonawcy: hołd dla londyńskich drag queens

Wbrew pozorom, które sugeruje nazwa, Christine and the Queens nie jest klasycznym zespołem z instrumentalistami.

  • Narodziny Christine: Za projektem stała wówczas francuska osoba artystyczna (posługująca się imieniem Héloïse Letissier), która stworzyła swoje sceniczne alter ego w najciemniejszym momencie życia, pod wpływem londyńskich drag queens z klubu Soho. To właśnie owi artyści sceny queerowej są tytułowymi „Królowymi” (The Queens) – stanowią dla twórcy inspirację i wsparcie duchowe, a nie fizyczny chór w studiu nagraniowym.
  • Architektura dźwięku: Za krystalicznie czystą, wyrafinowaną produkcję albumu – obok samej Christine, która komponowała własny materiał – odpowiadali francuscy producenci (m.in. duet roboczy zatytułowany 20Syl), a także brytyjski producent Ash Workman (znany chociażby ze współpracy z zespołem Metronomy). Jego inżynieryjny kunszt pozwolił wykreować surowe, opierające się na pulsujących maszynach i głębokim basie ramy, w których emocjonalny głos wokalistki zachowuje absolutny priorytet.

Jeśli chcesz usłyszeć wybraną przez Ciebie płytę w Radio Divertimento, w cyklu „Płyta Dnia”, po prostu w komentarzu wpisz jej tytuł i wykonawcę. Komentarze wyłącznie z propozycjami, jeśli chcesz zostawić nam wiadomość, zapraszamy do formularza kontaktowego lub Księgi Gości. Propozycje pod tym postem można zamieszczać przez 6 dni do czasu publikacji nowego posta, lub napisać do nas email, albo zostawić poniżej w wiadomości GG.

Płyta Dnia – Zgłoś propozycję

Płyty na podstawie zgłoszeń słuchaczy przygotowuje Arkady.
Audycję realizuje Krzysiek „Michnick„, prezentuje Żaneta i Marek.
Opisy opracował zespół portalu: 
Info Music Radio Divertimento 

1 thought on “PŁYTY DNIA 38/2026

  1. Europe – The Final Countdown – The Best Of Europe [2009]
    Al Bano & Romina Power – The Collection (1998)

Comments are closed.