| AL BANO & ROMINA POWER | BZN | LOMBARD | TOUCH & GO | BON JOVI |
Płyty dnia od poniedziałku 5 października do piątku 9 października.
Słuchamy o godzinie 10:00, oraz 17:00.
Powtórki w nocnym maratonie płytowym, w niedzielę 11 października od godz. 2:00.
AL BANO & ROMINA POWER – The Collection (2001)

- 1. Felicità
- 2. It’s Forever
- 3. Tu Soltanto Tu (Mi Hai Fatto Innamorare)
- 4. Io Ti Cerco
- 5. Perchè
- 6. Angeli
- 7. Arrivederci A Bahia
- 8. Viaggiando
- 9. U.S America
- 10. Quando Un Amore Se Ne Va
- 11. Ci Sarà
- 12. Canzone Blu
- 13. Grazie
- 14. Anche Tu
- 15. Sharazan
- 16. E Se Tornerà
- 17. Dialogo
- 18. Il Covo Delle Aquille
Poniedziałek 5.10.2026
Wydana w 2001 roku kompilacja „The Collection” to przepiękne, choć słodko-gorzkie podsumowanie muzycznej drogi najsłynniejszego małżeństwa w historii europejskiej muzyki rozrywkowej. Dla włoskiego duetu Al Bano i Romina Power, przełom wieków był czasem bolesnego, życiowego rozstania, dlatego ten osiemnasto-utworowy zbiór nagrań stanowi swoisty pomnik ich złotych lat i ostateczne zamknięcie pewnej muzycznej epoki.
Słońce, miłość i hymny z San Remo
Zawartość krążka to absolutna esencja klasycznego, włoskiego popu (tzw. musica leggera) z pierwszej połowy lat 80., który zdominował radiostacje od Rzymu, przez Berlin, aż po Warszawę.
- Festiwalowe triumfy: Kręgosłupem płyty są gigantyczne przeboje, które podbiły legendarny Festiwal Piosenki Włoskiej w San Remo. Usłyszymy tu porywającą, będącą niemal hymnem Italii „Felicità” (Szczęście) oraz niezwykle melodyjne „Ci Sarà”, które w 1984 roku zapewniło duetowi ostateczne, festiwalowe zwycięstwo.
- Włoskie Dolce Vita: Kompozycje takie jak romantyczne „Tu Soltanto Tu” czy pulsujący syntezatorami, marzycielski „Sharazan” to utwory idealnie skrojone pod europejskie parkiety i wakacyjne kurorty. Kładą one nacisk na wpadające w ucho, bezpretensjonalne melodie i bogate, ciepłe aranżacje.
- Różnorodność nastrojów: Obok wielkich, radosnych hitów, zbiór ten oferuje również nieco spokojniejsze, bardziej refleksyjne ballady (np. „Canzone Blu” czy „Dialogo”), które udowadniają, że muzycy świetnie czuli się także w bardziej nastrojowym repertuarze.
Spotkanie dwóch różnych światów
Fenomen Al Bano i Rominy Power opierał się na niesamowitym kontraście – zarówno wokalnym, jak i życiowym – który przez niemal trzy dekady fascynował publiczność.
- Piękna i potężny głos: Al Bano (Albano Carrisi) urodził się 20 maja 1943 roku w Cellino San Marcoo. To chłopak z rolniczego południa Włoch, obdarzony potężnym, przeszywającym głosem o niemal operowej skali i sile. Z kolei Romina Power (Romina Francesca Power) urodziła się 2 października 1951 roku w Los Angeles (Kalifornia, USA), córka hollywoodzkiego gwiazdora Tyrone’a Powera – wnosiła do piosenek amerykański luz, delikatność i słodki, niemal szeptany wokal. To zderzenie żywiołów tworzyło magię ich wspólnych nagrań.
- Koniec bajki: Sukces muzyczny (wspierany przez sztab doskonałych włoskich kompozytorów i producentów) szedł w parze z wizerunkiem idealnego, kochającego się małżeństwa. Niestety, w 1994 roku w Nowym Orleanie zaginęła bez śladu ich najstarsza córka, Ylenia. Ta tragedia bezpowrotnie złamała ich relację, prowadząc do rozwodu w 1999 roku. Kompilacja z 2001 roku jest więc nie tylko zbiorem fantastycznych piosenek, ale też muzycznym świadectwem wielkiej miłości, która przetrwała wyłącznie na płytach.
W 2013 roku, po kilkunastu latach chłodnych relacji, muzycy zakopali topór wojenny i wystąpili wspólnie podczas trzech wielkich koncertów w Moskwie. Wydarzenie to okazało się gigantycznym sukcesem, dlatego od tamtego czasu duet regularnie ze sobą współpracuje. Znów koncertują po całym świecie (często odwiedzając również Polskę) i pojawiają się gościnnie na najważniejszych włoskich wydarzeniach, takich jak festiwal w San Remo.
Prywatnie oboje poszli własnymi drogami, ale udało im się odbudować przyjacielskie relacje. Al Bano związał się z włoską osobowością telewizyjną, Loredaną Lecciso, z którą doczekał się dwójki kolejnych dzieci. Romina Power dzieli natomiast swój czas głównie między Stany Zjednoczone a Włochy. Dziś łączy ich przede wszystkim muzyka, sentyment do wspólnych lat oraz miłość do ich dorosłych dzieci.
BZN – Gold (1993)

- 1. My Number One
- 2. Che Sarà
- 3. Wheels On Fire
- 4. Help Me
- 5. She’s A Queen
- 6. Over The Hills
- 7. El Cordobes
- 8. Tonight
- 9. Amore
- 10. A Matter Of A Wonder
- 11. It Happened 25 Years Ago
- 12. Aloha He
- 13. If I Had Only A Chance
- 14. A Summernight With You
- 15. La Primavera
- 16. Nathalie
- 17. Yeppa
- 18. Au Revoir – Auf Wiedersehen
Wtorek 6.10.2026
Wydana w 1993 roku kompilacja „Gold” to muzyczna pigułka z największymi przebojami absolutnych gigantów holenderskiej sceny rozrywkowej – grupy BZN. Skrót ten pochodzi od słów Band Zonder Naam (Zespół Bez Nazwy), co brzmi jak ogromna ironia, zważywszy na fakt, że formacja ta przez kilkadziesiąt lat sprzedawała miliony płyt i zapisała się w historii jako jeden z najbardziej rozpoznawalnych europejskich towarów eksportowych w muzyce pop.
Fenomen „Palingsound” i muzyczne podróże
Zestaw osiemnastu zebranych tu nagrań to kwintesencja słynnego na całą Europę holenderskiego nurtu Palingsound (tzw. brzmienie z Volendam), charakteryzującego się niezwykle gładką, słoneczną i nieskomplikowaną produkcją, która miała jeden cel: bawić i relaksować.
- Wakacje na zawołanie: Zespół wyspecjalizował się w chwytliwym, wielojęzycznym popie, zabierając słuchaczy w muzyczne podróże po Europie i świecie. Znajdziemy tu utwory nasycone śródziemnomorskim, a czasem wręcz latynoskim słońcem, co zdradzają już same tytuły: włosko brzmiące „Che Sarà” czy „Amore”, hiszpańskie „El Cordobes” oraz „La Primavera”, a także francuskie „Au Revoir – Auf Wiedersehen”.
- Perfekcyjne melodie: Płytę napędzają wielkie europejskie hity przełomu lat 80. i 90., na czele z porywającym, optymistycznym „My Number One” czy niezwykle melodyjnym, pop-rockowym „Wheels On Fire”. Wszystkie one opierają się na bogatych warstwach syntezatorów i wyrazistych gitarach akustycznych.
Wokalna chemia i powrót na scenę
Sukces tej konkretnej ery zespołu to zasługa doskonale naoliwionej, sześcioosobowej maszyny studyjno-koncertowej oraz wyjątkowej chemii między głównymi wokalistami.
- Frontman i kompozytor: Liderem, głównym męskim wokalistą, a zarazem współautorem większości repertuaru (wraz z klawiszowcami) był charyzmatyczny Jan Keizer. Jego ciepły, nieco szorstki głos idealnie prowadził kompozycje zespołu.
- Serce zespołu: Obok niego lśniła Carola Smit – wokalistka, która dołączyła do formacji w połowie lat 80. Jej czysty, radosny wokal stał się wizytówką największych hitów grupy z tamtego okresu. Jej obecność na tej płycie ma również wymiar symboliczny – w 1987 roku artystka, będąc u szczytu sławy, przeszła ciężki udar. Jej determinacja, błyskawiczny powrót do zdrowia i na scenę zaledwie kilka miesięcy później zyskały ogromny szacunek i miłość fanów, co tylko napędziło komercyjny sukces piosenek zawartych na tym krążku.
- Jan Tuijp (gitara basowa i wokal wspierający): Prawdziwy weteran i jeden z założycieli formacji (grał w niej od samego początku w 1966 roku aż do pożegnalnego koncertu w 2007 r.). Po odejściu braci Tol, to właśnie on, wspólnie z Janem Keizerem i Jackiem Veermanem, przejął ciężar komponowania i pisania tekstów dla zespołu.
- Jack Veerman (perkusja): Podpora sekcji rytmicznej BZN od połowy lat 70. To jego bezbłędne wyczucie czasu i charakterystyczny, bardzo równy, popowo-dyskotekowy rytm sprawiały, że piosenki grupy tak świetnie sprawdzały się na parkietach w całej Europie.
- Dick Plat (instrumenty klawiszowe, saksofon): Dołączył do grupy w 1988 roku, zastępując Thomasa Tola. To bardzo ważna postać dla brzmienia tej płyty – Dick wprowadził zespół w lata 90., wzbogacając ich muzykę o nowoczesne, cyfrowe syntezatory oraz partie saksofonu, które dodały piosenkom głębi.
- Dirk van der Horst (gitara): Również dołączył w 1988 roku (zastępując Ceesa Tola). Był znakomitym gitarzystą, który wzbogacił brzmienie BZN o piękne, melodyjne solówki i śródziemnomorskie akcenty grane na gitarach akustycznych, idealnie pasujące do „wakacyjnego” klimatu zespołu. (Z zespołem grał aż do 2003 roku, kiedy to z powodu ciężkiej choroby musiał zrezygnować z występów; zmarł rok później).
LOMBARD – Szara Maść (1984/2000)

- 1. Stan Gotowości
- 2. Plaża Fok
- 3. Bezcieleśni – Bezszelestni
- 4. Darwiniści
- 5. Wąwóz Kolorado
- 6. Czeski Film
- 7. Szara Maść
- 8. EKG
Bonus - 9. Bye, Bye Jimi
- 10. Neonowa Krowa
Środa 7.10.2026
Wydany oryginalnie w 1984 roku album „Szara maść” poznańskiej formacji Lombard to pozycja absolutnie kultowa i jeden z najwybitniejszych krążków w historii polskiej muzyki rozrywkowej. Wersja z 2000 roku, której wysłuchamy, to po prostu zremasterowana, kompaktowa reedycja tego arcydzieła, wzbogacona o dwa nagrania bonusowe. Płyta ta uchodzi dziś za artystyczny szczyt możliwości zespołu, imponując niesamowitym brzmieniem i odważnym podejściem do formy.
Nowatorski concept album i inwazja syntezatorów
„Szara maść” to na naszym rynku fonograficznym bardzo wczesny i niezwykle udany przykład tzw. concept albumu. W pierwotnym, analogowym wydaniu zrezygnowano z ciszy między piosenkami – utwory płynnie się ze sobą łączyły, tworząc jedną, wciągającą opowieść.
- Elektronika spotyka rock: Zespół odszedł tu od prostego rockowego grania na rzecz potężnego uderzenia bardzo nowoczesnych jak na tamte czasy, gęstych syntezatorów i sekwenserów. Doskonale słychać to w niemal transowym „Wąwozie Kolorado” czy w przepięknym, zamykającym płytę instrumentalnym utworze „EKG”, który klimatem nawiązuje do dzieł Jean-Michela Jarre’a czy Vangelisa. Z tym chłodnym, klawiszowym brzmieniem kapitalnie kontrastuje drapieżna, przesterowana gitara.
- Wielki przebój i pokoleniowy bunt: Krążek otwiera kultowy, motoryczny hit „Stan gotowości”, który jako pierwszy utwór Lombardu dotarł na sam szczyt legendarnej Listy Przebojów Trójki. Wraz z takimi kompozycyjnymi perełkami jak „Darwiniści” czy „Czeski film”, piosenki te fenomenalnie oddawały duszny klimat, paranoję i szarość życia w Polsce w latach 80.
- Kompaktowe dodatki: Edycja CD z 2000 roku na samym końcu oferuje dwa utwory z nieco innej, bardziej pop-rockowej bajki – zadziorne „Bye, Bye Jimi” oraz rytmiczną „Neonową krowę”, które stanowią gratkę dla najwierniejszych fanów i kolekcjonerów.
Dwa wielkie głosy i perfekcyjna maszyna muzyczna
Ten album to dowód na to, jak fantastycznie zgrany, naładowany potężnymi indywidualnościami zespół tworzył Lombard u szczytu swojej popularności.
- Pojedynek przed mikrofonem: Płytę napędzają dwa wyjątkowe głosy. Z jednej strony mamy tu ikonę polskiego rocka, Małgorzatę Ostrowską, której drapieżny, obdarzony niezwykłą siłą wokal nadaje piosenkom niesamowitego pazura (co wspaniale słychać w „Wąwozie Kolorado”). Genialnie uzupełnia ją założyciel grupy, Grzegorz Stróżniak (śpiewający m.in. w utworze tytułowym), który jest zarazem głównym kompozytorem i architektem bogatego, klawiszowego brzmienia krążka.
- Rockowy kręgosłup: Wspomniany rockowy ciężar to przede wszystkim zasługa niezwykle utalentowanego gitarzysty, Piotra Zandera. Niezawodny puls sekcji rytmicznej w oryginalnym materiale z 1984 roku budowali natomiast basista Zbigniew Foryś i perkusista Przemysław Pahl.
- Jeden mistrz pióra: Niezwykła spójność płyty i jej ciężar emocjonalny to zasługa tego, że wszystkie teksty do oryginalnej ósemki utworów napisał jeden człowiek – znakomity muzyk i tekściarz, Jacek Skubikowski. Jego mądre, przenikliwe i zmuszające do myślenia liryki nadały „Szarej maści” prawdziwie ponadczasowy wymiar.
TOUCH & GO – I Find You Very Attractive (1999)

- 1. Straight To…Number One
- 2. Big Beat
- 3. Ecoutez, Repetez
- 4. Would You…?
- 5. So Hot
- 6. Mein Freund Harvey (Sugar Daddy)
- 7. Are You Talking About Me?
- 8. Tango In Harlem
- 9. Straight To…Number One (Dreamcatcher’s Mix)
- 10. Life’s A Beach
- 11. Thanks For Coming
- 12. Would You…? (Trailermen Go To Rio Edit)
Czwartek 8.10.2026
Wydany w 1999 roku album „I Find You Very Attractive” brytyjskiego projektu Touch & Go to absolutny fenomen przełomu wieków i płyta, która zdefiniowała nową falę muzyki lounge. To niezwykle eleganckie, uwodzicielskie i pełne poczucia humoru wydawnictwo udowodniło, że z połączenia archiwalnych sampli, jazzu i nowoczesnej muzyki tanecznej można stworzyć produkt, który podbije zarówno klubowe parkiety, jak i najbardziej prestiżowe kampanie reklamowe na świecie.
Retro-jazz, mambo i sztuka uwodzenia
Zawartość krążka to mistrzowska lekcja muzycznego recyklingu i zabawy konwencją. Płyta brzmi jak ścieżka dźwiękowa do nieistniejącego, stylowego filmu szpiegowskiego z lat 60., przeniesionego w czasy nowoczesnej elektroniki.
- Prowokujący superhit: Wizytówką płyty jest oczywiście gigantyczny przebój „Would You…?”. Zbudowany na brawurowej partii trąbki i bezczelnie wpadającym w ucho tekście („Zauważyłam cię… Uważam, że jesteś bardzo atrakcyjny… Poszedłbyś ze mną do łóżka?” – inspirowanym zresztą prawdziwym eksperymentem psychologicznym), utwór ten opanował europejskie listy przebojów i stał się popkulturowym klasykiem.
- Filmowy klimat: Płytę napędzają genialnie skrojone, instrumentalno-wokalne pocztówki. Od pulsującego, latynoskiego „Tango In Harlem”, przez mroczniejsze „Big Beat”, aż po radosne i szalenie popularne „Straight To… Number One” (które w swoim czasie masowo wykorzystywano w reklamach telewizyjnych m.in. firmy Apple i kultowych programach rozrywkowych).
- Urok retro: Muzyka opiera się na gęstych, klubowych bitach z lat 90., na które nałożono wycinki starych melodii mambo, swinga i jazzu, tworząc niesamowicie „bujający”, kawiarniany klimat.
Architekci dźwięku i uwodzicielskie głosy
Touch & Go nie było typowym zespołem rockowym grającym w garażu, lecz wyrafinowanym projektem studyjnym, za którym stały wybitne umysły świata mediów i muzyki.
- Studyjny geniusz: Głównym architektem, kompozytorem i producentem płyty był David Lowe (brytyjski mistrz kompozycji telewizyjnych, znany na wyspach m.in. z napisania słynnego motywu muzycznego do serwisów informacyjnych BBC News). Pomysł na projekt podsunął mu znany dziennikarz radiowy, Charlie Gillett. Wspólnie stworzyli oni koncepcję zderzenia starych jazzowych sampli z nowoczesnym popem.
- Kuszący szept i trąbka: Twarzą i głosem projektu została Vanessa Lancaster. Jej rola była nietypowa – zamiast śpiewać wielkim głosem, postawiła na zmysłową, aktorską melorecytację (spoken word). Z jej mruczącym szeptem w genialny, zadziorny sposób dialogowała ostra, solowa trąbka, na której mistrzowsko zagrał muzyk sesyjny James Lynch. To właśnie chemia między jej głosem a jego instrumentem nadała tej płycie niepowtarzalny, uwodzicielski charakter.
BON JOVI – Best Ballads (1996)

- 1. Blaze Of Glory
- 2. Diamond Ring
- 3. Always
- 4. Never Say Good-Bye
- 5. Living In Sin
- 6. This Ain’t A Love Song
- 7. Bed Of Roses
- 8. Dying Ain’t Much Of A Living
- 9. Wanted Dead Or Alive
- 10. One Light Burning
- 11. Lie To Me
- 12. I’ll Be There For You
- 13. Silent Night
- 14. Hearts Breaking Even
Piątek 9.10.2026
Wydana (choć to słowo użyte nieco na wyrost) w 1996 roku kompilacja „Best Ballads” to jedno z najbardziej specyficznych i fascynujących wydawnictw w naszym cyklu Płyta Dnia. Dlaczego? Ponieważ z oficjalnego punktu widzenia ta płyta… nigdy nie powstała. Jest to słynna, nielegalna składanka (tzw. bootleg wyprodukowany w Europie Wschodniej), która jednak w latach 90. wręcz zalała polskie bazary i giełdy fonograficzne, stając się dla całego pokolenia w naszym kraju absolutnie kultowym zbiorem najważniejszych rockowych ballad z New Jersey.
Stadionowe łzy i pirackie pomyłki
Niezależnie od pochodzenia samego nośnika, program tej płyty to doskonale skrojona esencja stadionowego hard rocka przełomu lat 80. i 90., w którym ostre gitary spotykały się z wielkimi emocjami.
- Fundamenty power ballad: Kręgosłupem wydawnictwa są monumentalne przeboje, które nie schodziły z anteny telewizji MTV. Znajdziemy tu zrodzony z bólu, gigantyczny hit „Always” (napisany pierwotnie do filmu Krwawy Romeo, ale ostatecznie przez zespół wycofany), epickie, podszyte brzmieniem fortepianu „Bed Of Roses” oraz klasyk z lat 80. – „I’ll Be There For You”. Te piosenki na zawsze zdefiniowały brzmienie komercyjnej, rockowej ballady.
- Solowe wpadki wydawców: Piracki rodowód krążka najmocniej zdradza obecność utworów „Blaze Of Glory” oraz „Dying Ain’t Much Of A Living”. Twórcy składanki wrzucili je do jednego worka z dorobkiem grupy, ignorując fakt, że są to w pełni solowe, utrzymane w estetyce country-rocka nagrania Jona Bon Jovi, napisane do westernu Młode strzelby II.
- Kowbojski sznyt: Poza typowymi pieśniami o miłości, zbiór oferuje doskonałe kompozycje ociekające surowym klimatem Dzikiego Zachodu. Najlepszym przykładem jest tu akustyczne „Wanted Dead Or Alive”, w którym wizerunek rockmanów płynnie miesza się z mitem zmęczonych drogą, wyjętych spod prawa rewolwerowców.
Dwaj bracia w muzycznej zbroi
Muzyka zawarta na tym krążku to ostateczny triumf kompozytorski i wykonawczy dwóch głównych filarów zespołu, którym (w klasycznym składzie) towarzyszyła potężna sekcja rytmiczna: Tico Torres (perkusja), David Bryan (klawisze) i Alec John Such (bas).
- Frontman z charyzmą: Twarzą i głównym wokalistą jest Jon Bon Jovi (właśc. John Francis Bongiovi Jr.). Jego nieco chropowaty, ale pełen pasji, siły i niesamowicie melodyjny głos potrafił nadać nawet najbardziej patetycznym tekstom autentyczny, porywający charakter, w którym zakochiwały się miliony fanów.
- Gitarowe serce: Drugim, równie ważnym architektem tego sukcesu, był wybitny gitarzysta Richie Sambora. To jego genialne, bluesujące i „płaczące” solówki (jak choćby ta w utworze „Always”) oraz mistrzowskie operowanie gitarą akustyczną nadawały muzyce zespołu głębi. Co więcej, jego bardzo mocne, rasowe rockowe chórki idealnie uzupełniały głos Jona, tworząc jedne z najlepiej brzmiących harmonii wokalnych w historii rocka.
Jeśli chcesz usłyszeć wybraną przez Ciebie płytę w Radio Divertimento, w cyklu „Płyta Dnia”, po prostu w komentarzu wpisz jej tytuł i wykonawcę. Komentarze wyłącznie z propozycjami, jeśli chcesz zostawić nam inną wiadomość, zapraszamy do formularza kontaktowego lub Księgi Gości. Propozycje pod tym postem można zamieszczać przez 6 dni do czasu publikacji nowego postu, lub napisać do nas email, albo zostawić poniżej w wiadomości GG.
Płyty na podstawie zgłoszeń słuchaczy przygotowuje Arkady.
Audycję realizuje Krzysiek „Michnick„, prezentuje Żaneta i Marek.
Opisy opracował zespół portalu: Info Music Radio Divertimento
Formatowanie, kontrola tekstu i poprawki stylistyczne z użyciem modułu Ai.







Dzień Dobry.
Proszę o zagranie jako płyta dnia Paul Rein i album Communicate.
Pozdrawiam.
Barbra Streisand – The Essential Barbra Streisand (2002)