| ELECTRIC LIGHT ORCHESTRA | ROBIN GIBB | ODDZIAŁ ZAMKNIĘTY | ELTON JOHN | AL CORLEY |
Płyty dnia od poniedziałku 28 września do piątku 2 października.
Słuchamy o godzinie 10:00, oraz 17:00.
Powtórki w nocnym maratonie płytowym, w niedzielę 4 października od godz. 2:00.
ELECTRIC LIGHT ORCHESTRA – Secret Message (1983)

- 1. Secret Messages
- 2. Loser Gone Wild
- 3. Bluebird
- 4. Take Me On And On
- 5. Time After Time
- 6. Four Little Diamonds
- 7. Stranger
- 8. Danger Ahead
- 9. Letter From Spain
- 10. Train Of Gold
- 11. Rock 'N’ Roll Is King
Poniedziałek 28.09.2026
Wydany w 1983 roku album „Secret Messages” to jedno z najbardziej fascynujących i przewrotnych dzieł w historii brytyjskiej grupy Electric Light Orchestra (ELO). Ta płyta to nie tylko porcja świetnej muzyki, ale przede wszystkim genialny żart wymierzony w ówczesnych krytyków. Kiedy religijne organizacje w USA zaczęły absurdalnie oskarżać zespół o przemycanie satanistycznych wiadomości (słyszalnych rzekomo po puszczeniu płyty winylowej od tyłu), lider grupy postanowił zagrać im na nosie. Nagrał album, który dosłownie pęka w szwach od zakodowanych, w pełni zamierzonych komunikatów, alfabetu Morse’a i odwróconych głosów.
Cyfrowa rewolucja i powrót do korzeni
Zawartość krążka to intrygująca mieszanka, w której chwytliwe, beatlesowskie melodie zderzają się z chłodną, elektroniczną technologią lat 80. Co ciekawe, pierwotnie miał to być wielki, dwupłytowy album, ale wytwórnia muzyczna ze względów finansowych wymusiła na zespole okrojenie materiału do zaledwie jedenastu kompozycji.
- Tytułowa łamigłówka: Płytę otwiera utwór „Secret Messages”, który już od pierwszych sekund wciąga słuchacza w grę pełną dziwnych dźwięków i odwróconych wokali. To piosenka o bardzo gęstym, niemal kosmicznym i syntezatorowym klimacie, w której elektronika gra absolutnie pierwsze skrzypce.
- Elektronika i melancholia: Utwory takie jak przepiękna, oniryczna ballada „Bluebird” czy „Take Me On And On” pokazują, jak płynnie zespół wszedł w nową dekadę. Zrezygnowano w nich z wielkich orkiestr smyczkowych na rzecz potężnych, nowoczesnych syntezatorów i automatów perkusyjnych.
- Rockowy żywioł: Mimo że album jest mocno elektroniczny, zamyka go gigantyczny przebój „Rock 'N’ Roll Is King”. To radosny, tradycyjny powrót do lat 50., z pulsującym basem i wspaniałym solo na skrzypcach, który z miejsca podbił światowe stacje radiowe. Niewiele ustępuje mu inny przebojowy, czysto rockowy kawałek – „Four Little Diamonds”.
Muzyczni wizjonerzy w erze komputerów
W 1983 roku ELO funkcjonowało już jako potężna, choć zmagająca się z wewnętrznymi napięciami, maszyna studyjna.
- Mózg operacji: Całkowitą kontrolę nad albumem sprawował Jeff Lynne – kompozytor wszystkich utworów, główny wokalista, producent i gitarzysta. Jego obsesja na punkcie idealnego brzmienia zdefiniowała ten materiał i pozwoliła połączyć rockowy zespół z najnowszymi zdobyczami ówczesnej techniki.
- Klawiszowa magia: Ze względu na specyficzny charakter płyty, kluczową rolę w studiu odegrał Richard Tandy. Jego mistrzowskie opanowanie drogich, skomplikowanych syntezatorów (w tym słynnego, wczesnego samplera Fairlight CMI) zbudowało ten niezwykły, nowoczesny klimat.
- Sekcja rytmiczna i goście: Na perkusji niezmiennie zagrał potężnie uderzający Bev Bevan, a na gitarze basowej usłyszymy Kelly’ego Groucutta (był to jego ostatni album z ELO przed odejściem i późniejszymi procesami sądowymi). Wyjątkowego smaku dodaje też powrót dawnego członka zespołu, skrzypka Mika Kaminskiego, którego brawurowe solo w „Rock 'N’ Roll Is King” na stałe zapisało się w historii grupy.
ROBIN GIBB – Secret Agent (1984)

- A1. Boys Do Fall In Love
- A2. In Your Diary
- A3. Robot
- A4. Rebecca
- A5. Secret Agent
- B1. Livin’ In Another World
- B2. X-Ray Eyes
- B3. King Of Fools
- B4. Diamonds
Wtorek 29.09.2026
Wydany w 1984 roku album „Secret Agent” to drugi z serii solowych krążków Robina Gibba, legendarnego wokalisty grupy Bee Gees. Wczesne lata 80. były dla braci czasem ucieczki od ogromnego, dyskotekowego ciężaru lat 70. Ta płyta to fascynujący dowód na to, jak skutecznie Robin odnalazł się w zupełnie nowej rzeczywistości – w epoce królującej telewizji MTV, kolorowych teledysków i nowoczesnych, cyfrowych instrumentów.
Neonowy synth-pop i pożegnanie z disco
Program płyty to dziewięć bardzo energicznych, chwytliwych kompozycji, w których tradycyjne instrumenty ustąpiły miejsca maszynom. To czyste, perfekcyjnie wyprodukowane brzmienie lat 80.
- Superhit epoki MTV: Prawdziwą lokomotywą tego wydawnictwa jest otwierający je utwór „Boys Do Fall In Love”. Ta wpadająca w ucho, syntezatorowa piosenka stała się ogromnym, międzynarodowym przebojem, z powodzeniem podbijając zarówno stacje radiowe, jak i europejskie oraz amerykańskie parkiety.
- Fascynacja maszynami: Zawartość krążka mocno czerpie z nurtu nowej fali (new wave) i synth-popu. Piosenki takie jak tytułowe „Secret Agent” czy futurystyczny „Robot” są napędzane przez wyraziste automaty perkusyjne i gęste warstwy elektronicznych klawiszy, co nadaje płycie bardzo dynamiczny, taneczny charakter.
- Wokalny powrót do korzeni: Warto zwrócić uwagę na śpiew. Robin całkowicie zrezygnował tu z wysokiego, piskliwego falsetu, z którego Bee Gees słynęli w epoce disco. Zamiast tego powrócił do swojego naturalnego, niezwykle przejmującego i charakterystycznie drżącego głosu (wibrato), który doskonale kontrastuje z chłodną, maszynową muzyką.
Braterski sojusz w studiu
Choć na okładce widnieje tylko nazwisko Robina Gibb, sukces „Secret Agent” to w rzeczywistości wynik wspaniałej, rodzinnej współpracy.
- Braterskie wsparcie: Prawdziwym muzycznym mózgiem całego przedsięwzięcia był brat bliźniak Robina – Maurice Gibb. To on skomponował z bratem wszystkie piosenki, a w studiu nagraniowym dwoił się i troił: zagrał na syntezatorach, nagrał partie basu i wsparł brata swoimi świetnymi chórkami.
- Nowoczesna produkcja: Za konsolą producencką usiadł uznany inżynier dźwięku Richard Dodd, współpracujący z braćmi (Robinem i Maurice’em), którzy wspólnie nadzorowali produkcję. To właśnie to trio potrafiło ubrać wielki kompozytorski talent braci Gibb w nowoczesne, elektroniczne szaty, tworząc album, którego po prostu świetnie słucha się do dziś.
Robin Gibb urodził się 22 grudnia 1949 roku na wyspie Man, zmarł 20 maja 2012 roku w Londynie. To brytyjski wokalista, kompozytor i jeden z fundamentów legendarnej grupy Bee Gees, którą współtworzył ze starszym bratem Barrym oraz swoim bliźniakiem, Maurice’em.
Na tle zespołu wyróżniał się unikalnym, przejmującym wokalem o charakterystycznym wibrato. Choć największe globalne triumfy z braćmi święcił w epoce disco lat 70. (na czele z gigantycznym sukcesem ścieżki dźwiękowej do Gorączki Sobotniej Nocy), z wielkim powodzeniem prowadził również karierę solową, dostarczając w latach 80. takich europejskich superhitów jak „Juliet” czy „Boys Do Fall In Love”. Zmarł w wieku 62 lat po długiej walce z chorobą nowotworową, pozostawiając po sobie dorobek kompozytorski, z którego do dziś czerpią kolejne pokolenia artystów popowych.
ODDZIAŁ ZAMKNIĘTY – Reda By Night (1985)

- A1. Reda Nocą
- A2. Protekcji Lekcja
- A3. Peron
- A4. Pokusy
- A5. Odlot
- A6. Bobby X
- B1. Debiut
- B2. Kameleony Żony
- B3. Horror
- B4. Nazajutrz
- B5. To Tylko Pech
Środa 30.09.2026
Wydany w 1985 roku nakładem wydawnictwa Polton album „Reda by Night” to drugi krążek warszawskiej legendy – grupy Oddział Zamknięty. Z perspektywy czasu jest to płyta o kolosalnym znaczeniu historycznym dla polskiego rocka. To właśnie to wydawnictwo zamyka najważniejszy, założycielski rozdział w karierze zespołu, stanowiąc dramatyczne, fonograficzne pożegnanie z jego najbardziej charyzmatycznym frontmanem.
Rockowy bunt i nowofalowe poszukiwania
Program płyty, liczący jedenaście kompozycji, pokazuje wyraźną ewolucję formacji. Zespół, wciąż pełen młodzieńczego buntu, odszedł tu od surowej, niemal punkowej prostoty znanej ze swojego legendarnego debiutu, stawiając na znacznie bogatsze brzmienie.
- Pokoleniowe hymny: Osią albumu są utwory, które z miejsca stawały się radiowymi przebojami i hymnami ówczesnej młodzieży. Dynamiczne kompozycje takie jak otwierająca płytę „Reda nocą” czy ironiczna „Protekcji lekcja” to kwintesencja zadziornego, polskiego rocka lat 80.
- Mrok i refleksja: Płyta ma również swoje mroczniejsze, cięższe i znacznie głębsze oblicze. Znajdziemy tu niemal hardrockowe, duszne kompozycje pokroju „Horroru” oraz nowofalowy, oparty na pulsującym basie „Peron” – utwory genialnie oddające beznadzieję, paranoję i szarość życia w chylącym się ku upadkowi PRL-u.
- Teksty pełne prawdy: Piosenki zyskały ogromną wiarygodność dzięki tekstom (w większości autorstwa wokalisty zespołu Krzysztofa Jaryczewskiego). Opisywały one pokusy, zagubienie, tytułowe noce na dworcach i nocne życie, nierzadko czerpiąc z trudnych, osobistych doświadczeń samych muzyków.
Ostatni krzyk „Jarego” i przebudowana maszyna
„Reda by Night” to album naznaczony wielkimi zmianami w składzie oraz ogromnym, ludzkim dramatem, który wydarzył się w tle jego premiery.
- Filar gitary: O kompozycyjną siłę i rockowy sznyt dbał niezmiennie współzałożyciel grupy, Wojciech Łuczaj-Pogorzelski, wspierany przez drugiego gitarzystę, Krzysztofa Zawadkę.
- Nowa sekcja rytmiczna: Na tej płycie usłyszymy zupełnie nowych muzyków odpowiedzialnych za rytm. Za bębnami usiadł Michał Coganianu, a partie gitary basowej nagrał Marcin Ciempiel (który dołożył również do płyty swoje autorskie kompozycje, m.in. „Horror” czy „Pokusy”).
- Dramat wokalisty: To ostatni album Oddziału Zamkniętego zaśpiewany przez Krzysztofa „Jarego” Jaryczewskiego. Jego lekko zachrypnięty, krzyczany i pełen autentycznych emocji wokal to znak firmowy tej płyty. Niestety, na początku 1985 roku, wskutek wyniszczającego trybu życia i nadużywania używek, Jaryczewski doznał paraliżu strun głosowych. Muzyk z dnia na dzień stracił głos na kilka lat, opuszczając zespół u samego szczytu popularności, co na zawsze zmieniło historię tej grupy.
Krzysztof „Jary” Jaryczewski urodził się 21 lutego 1960 roku w Warszawie, to polski muzyk, wokalista, kompozytor i autor tekstów, uznawany za jedną z najważniejszych i najbardziej charyzmatycznych postaci polskiego rocka lat 80.
W 1979 roku, wspólnie z gitarzystą Wojciechem Łuczajem-Pogorzelskim, założył legendarną grupę Oddział Zamknięty. To jego teksty oraz charakterystyczny, drapieżny wokal zbudowały fundamenty sukcesu zespołu. Jaryczewski napisał słowa do największych, pokoleniowych hitów formacji, takich jak „Ten wasz świat”, „Obudź się”, „Party” czy „Andzia i ja”, stając się głosem zbuntowanej młodzieży czasów PRL-u.
Jego błyskotliwą karierę u samego szczytu sławy przerwał osobisty dramat, muzyk doznał paraliżu strun głosowych. Z dnia na dzień stracił możliwość śpiewania, co wymusiło jego odejście z zespołu. Po latach trudnej walki o powrót do normalności, pokonaniu nałogów i przejściu kilku operacji, ostatecznie odzyskał głos. Dziś, w pełni trzeźwy, z powodzeniem kontynuuje karierę muzyczną na czele własnej formacji Jary Oddział Zamknięty (Jary OZ), łącząc klasyczny repertuar z nowymi kompozycjami.
ELTON JOHN – Sleeping With the Past (1989)

- 1. Durban Deep
- 2. Healing Hands
- 3. Whispers
- 4. Club At The End Of The Street
- 5. Sleeping With The Past
- 6. Stone’s Throw From Hurtin’
- 7. Sacrifice
- 8. I Never Knew Her Name
- 9. Amazes Me
- 10. Blue Avenue
Czwartek 1.10.2026
Wydany w 1989 roku album „Sleeping With the Past” to jedno z najpiękniejszych i najbardziej udanych komercyjnie wydawnictw w ogromnym dorobku sir Eltona Johna. Ten fenomenalny krążek, będący wielkim powrotem artysty na szczyty list przebojów po nieco chudszym okresie, to w rzeczywistości przepiękny, nostalgiczny list miłosny wysłany w stronę muzycznej przeszłości.
Hołd dla lat 60. i soulowa nostalgia
Zawartość płyty to dziesięć piosenek, które mimo nowoczesnej, krystalicznie czystej produkcji z końca lat 80., są głęboko zakorzenione w brzmieniach klasycznego R&B oraz soulu ubiegłych dekad.
- Triumfalny superhit: Sercem albumu jest niewątpliwie monumentalna ballada „Sacrifice”. Ta przejmująca piosenka o trudach rozstania przeszła do historii fonografii, dając Eltonowi Johnowi jego pierwszy solowy numer jeden na brytyjskiej liście przebojów singli. Utwór ten do dziś pozostaje jednym z najbardziej rozpoznawalnych nagrań artysty.
- Słoneczne inspiracje: Kompozycje takie jak radosne „Healing Hands” czy porywające, opatrzone słynnym animowanym teledyskiem „Club At The End Of The Street” to bezpośrednie ukłony w stronę amerykańskich mistrzów soulu z lat 60., zwłaszcza gwiazd legendarnej wytwórni Motown.
- Klimatyczna spójność: Zestaw utworów, od otwierającego, nasyconego afrykańskimi rytmami „Durban Deep”, po tytułowe, refleksyjne „Sleeping With The Past”, tworzy niezwykle spójną, ciepłą i kojącą opowieść, w której fortepian i głęboki wokal lidera idealnie stapiają się z chórkami i syntezatorami.
Duet wszech czasów i duńskie studio
Siłą tego krążka był powrót do sprawdzonych, klasycznych metod pracy oraz izolacja od zgiełku show-biznesu.
- Legendarny duet kompozytorski: Zgodnie z wieloletnią tradycją, za całą stronę muzyczną na płycie odpowiadał Elton John, a mistrzowskie, pełne emocji i opowieści teksty napisał jego muzyczny brat bliźniak – Bernie Taupin. Panowie pracowali w swoim klasycznym stylu: Bernie dostarczał gotowe wiersze, a Elton w zaledwie kilkanaście minut komponował do nich przy fortepianie genialne melodie.
- Wyspiarska produkcja: Za szlif brzmieniowy odpowiadał wybitny brytyjski producent Chris Thomas. Aby uniknąć rozpraszaczy, zespół zaszył się w słynnym Puk Recording Studios w Danii.
- Zgrany zespół: Wokaliście towarzyszyła doborowa ekipa muzyków sesyjnych. Obok samego Eltona przy instrumentach klawiszowych, usłyszymy tu fantastyczne partie gitary wieloletniego współpracownika Daveya Johnstone’a oraz potężną sekcję rytmiczną, co razem dało tej płycie niepowtarzalny, głęboki groove.
Sir Elton John urodzony jako Reginald Kenneth Dwight, 25 marca 1947 roku, to jeden z najbardziej utytułowanych i najlepiej sprzedających się brytyjskich artystów w historii muzyki pop i rock. Słynie z wybitnego talentu pianistycznego, ekstrawaganckich strojów scenicznych oraz niezwykłego daru do komponowania ponadczasowych melodii.
Jego kariera, oparta w głównej mierze na genialnej współpracy z autorem tekstów Berniem Taupinem, przyniosła światu takie hymny popkultury jak „Rocket Man”, „I’m Still Standing”, „Your Song” czy „Candle in the Wind”. W trakcie swojej trwającej ponad pół wieku kariery sprzedał ponad 300 milionów płyt, zdobył niezliczoną ilość nagród Grammy, a za zasługi dla muzyki i działalność charytatywną (szczególnie na rzecz walki z AIDS) z rąk królowej Elżbiety II otrzymał tytuł szlachecki. Dołączył również do elitarnego grona zdobywców statusu EGOT (posiadaczy nagród Emmy, Grammy, Oscar i Tony).
AL CORLEY – Square Rooms (1984)

- 1. Square Rooms
- 2. Hungry For Your Love
- 3. Lie Detector
- 4. One Of A Kind
- 5. Over Me
- 6. Cold Dresses
- 7. Give It Up
- 8. Ain’t It True
- 9. Don’t Play With Me
- 10. The Answers – The Solutions
Piątek 2.10.2026
Wydany w 1984 roku debiutancki album „Square Rooms” to jeden z najciekawszych przypadków udanej zmiany branży w historii popkultury lat 80. Amerykański aktor Al Corley, będący wówczas u szczytu globalnej popularności dzięki roli Stevena Carringtona w kultowym wręcz serialu Dynastia, podjął ryzykowną decyzję. Porzucił telewizję, wyjechał do Europy i nagrał krążek, który udowodnił, że nie jest tylko ładną twarzą z ekranu, ale pełnoprawnym i intrygującym wokalistą.
Nowofalowy mrok i syntezatorowy puls
Lista piosenek z tej płyty to dziesięć świetnie wyprodukowanych kompozycji, które idealnie wpasowały się w modny wówczas, europejski nurt chłodnego synth-popu i nowej fali.
- Europejski superhit: Motorem napędowym całego wydawnictwa jest oczywiście genialny, tytułowy utwór „Square Rooms”. Zbudowany na pulsującym, elektronicznym basie i chwytliwym refrenie, stał się gigantycznym przebojem (docierając m.in. na sam szczyt listy przebojów we Francji) i absolutnym klasykiem europejskich parkietów.
- Mroczniejsza strona elektroniki: Zawartość krążka to nie tylko wesołe, dyskotekowe rytmy. Utwory takie jak świetnie przyjęte „Cold Dresses” czy nieco bardziej drapieżne „Lie Detector” oraz „Hungry For Your Love” niosą ze sobą spory ładunek melancholii i nowofalowego chłodu, typowego dla tamtej dekady.
Aktor przed mikrofonem i mistrz klawiszy
Sukces tej płyty opiera się na genialnym wręcz połączeniu charyzmy amerykańskiego wokalisty z potężnym, niemieckim zapleczem producenckim.
- Głos z charakterem: Al Corley nie udawał wirtuoza wokalnego. Zamiast tego zaoferował słuchaczom lekko zachrypnięty, nieco surowy i niezwykle ekspresyjny głos, który idealnie kontrastował z mechanicznym, perfekcyjnym tłem instrumentów elektronicznych.
- Geniusz zza konsolety: Płyta nie brzmiałaby tak rewelacyjnie, gdyby nie jej główny architekt – wybitny niemiecki producent i wirtuoz klawiszy, Harold Faltermeyer (bliski współpracownik Giorgio Morodera, a chwilę później autor legendarnego tematu z Gliniarza z Beverly Hills). To on wykreował ten potężny, przestrzenny i dynamiczny klimat (Munich Sound), który sprawił, że debiut amerykańskiego aktora do dziś broni się jako pierwszorzędna, syntezatorowa produkcja muzyczna.
Al Corley urodził się 22 maja 1956 roku w Wichita, Kansas, to amerykański aktor, piosenkarz oraz producent filmowy, który na trwałe zapisał się w popkulturze pierwszej połowy lat 80.
Ogólnoświatową sławę i status gwiazdy przyniósł mu udział w kultowym serialu telewizyjnym „Dynastia”, gdzie wcielił się w postać Stevena Carringtona. Była to przełomowa rola, ponieważ Steven był jednym z pierwszych głównych, otwarcie homoseksualnych (a później biseksualnych) bohaterów w amerykańskiej telewizji typu prime-time. Corley, niezadowolony ze zmian w scenariuszu i poprowadzenia jego postaci, zdecydował się opuścić serial u szczytu popularności, by poświęcić się swojej wielkiej pasji – muzyce.
Wyjazd do Europy i współpraca z niemieckimi producentami zaowocowały gigantycznym sukcesem singla „Square Rooms” (1984), który przez wiele tygodni królował na listach przebojów, m.in. we Francji czy Szwajcarii. W latach 90. artysta niemal całkowicie wycofał się ze śpiewania i grania przed kamerą. Z sukcesem przeniósł się na drugą stronę obiektywu, zakładając własną firmę i zostając cenionym reżyserem oraz producentem amerykańskiego kina niezależnego.
Jeśli chcesz usłyszeć wybraną przez Ciebie płytę w Radio Divertimento, w cyklu „Płyta Dnia”, po prostu w komentarzu wpisz jej tytuł i wykonawcę. Komentarze wyłącznie z propozycjami, jeśli chcesz zostawić nam inną wiadomość, zapraszamy do formularza kontaktowego lub Księgi Gości. Propozycje pod tym postem można zamieszczać przez 6 dni do czasu publikacji nowego postu, lub napisać do nas email, albo zostawić poniżej w wiadomości GG.
Płyty na podstawie zgłoszeń słuchaczy przygotowuje Arkady.
Audycję realizuje Krzysiek „Michnick„, prezentuje Żaneta i Marek.
Opisy opracował zespół portalu: Info Music Radio Divertimento
Formatowanie, kontrola tekstu i poprawki stylistyczne z użyciem modułu Ai.







Dzień Dobry. Proszę o zagranie jako płyta dnia Paul Rein i album Communicate. Pozdrawiam.